Zakładając przez moment, że wierzę w te bajki, no to bardzo niefajne jest nazywanie kogoś dnem. Co innego motywująco nabluzgać, a co innego określać w ten sposób. Patrzę tak przez pryzmat siebie, jakby Szef mnie zwyzywał od jebanych debili i pajaców w zasłużony sposób, biorę to na klatę i idę dalej, mówiąc jednak o dnie i że do niczego się nie nadaję i jestem ugółem ciajmada, to pewnie bym się ostro podłamał a gdyby to było na forum całego zespołu w pracy to jeszcze bardziej. Za takim Szefem nie idzie się w ogień.
Żeby nie było rozważam tu sytuację, że po treningu Hyballa wziął takiego Mawutora na środek szatni i zaczął opowiadać jakie to jest dno

przecież nie mówimy o sytuacji, że wydarl się w trakcie jakiejś treningowej gierki w nerwach
Nie chce mi się w to wierzyć, bo Hyballa wydaje się być tak kurewsko charyzmatyczny, że jak oglądałem te przebitki z treningów to aż sam miałem motywację, żęby ruszyuć dupsko i się poruszać
