Jaroo1 napisał(a):

Czy zawsze musi być jakies usprawiedliwienie kopaczy i gadanie na trenera? No zgodziłbym się, że Hyballa zjebał coś ale na litość boską, co trener to taki amator, że musi s.......ić coś i ci świetni kopacze nie mogą grać tak jak umieją. Co oni im robia na tych zgrupowaniach, gwalcą? Maltretują psychicznie? Po prostu coś tym pilkarzom się w glowie jebie i wszystko siada, a trener powinien być traktowany jak najmądrzejszy czlowiek na świecie, bo on jest jeden a piłkarzy 20, jak zaczną w niego nie wierzyć, jechac po nim, gadac na niego to co ma chlop zrobić? Popłakać się? Napierdalać się z nimi? W końcu pewnie sobie myśli taki trener, że rzeczywiście musi być chujowy i nic nie umieć, że taką druzynę stworzył. Po prostu trener się zalamuje, w....ia i już mu się odechciewa z takimi ciulami pracować, taki trener sie robi bez ikry, smutny i to widać w kadrach z meczu, dzisiaj Hyballa też taki spokojny, podlamany tam chodzil, bo się nie zesra przeciez żeby oni lepiej grali.
Pamiętam Skowronka przestraszonego, zalamanego, który już nie wiedział co mówić... To sa po prostu kopacze amatorzy, a cały nasz problem polega na tym, że zarabiają 10 razy za dużo względem tego co powinni zarabiać i że myslą, że sa gwiazdami. W efekcie chcialoby się widziec ładną grę i ambicję i wyniki. A im się po prostu nie chce na to pracować. Gdyby zarabiali tyle co nic, to nikt by pretensji nie miał, ot normalni ludzie grający w pilkę, lubiący to i kopiący się po czołach. Ale tu się wymaga i im to nie pasuje.
|
Aby nie bylo - nie bronie kopaczy - jak w kazej pracy - trzeba robic progres. Wydaje sie jednak, ze decyzje Trenera czasami sa niezrozumiale - przed sezonem wszyscy zapierdzielali, pracowali, podlewali tuje - gra 13 osob w tym Blaszczykowski siedzi na trybunach. Nie bardzo rozumiem co dalo Hybali poslanie Kuby na trybuny. Mogl wejsc na 10 minut - tyle to nawet pewnie p. Marek Motyka by wytrzymal (najlepszego

)
Jesli mamy 11 zadowolonych, bo graja i 11 niezadowolonych to raczej musi byc kwas i tyle.
Oczywiscie nie ma grania z automatu - jednak wydaje mi sie, ze czesc osob (np. sam Boguski o tym mowil) uwaza, ze powinno wiecej grac i nie czuje sie gorsza od tych co wychodza co tydzien na plac boju. Tak jak pisalem wczesniej - uwazam, ze za malo szukamy rozwiazan w trakcie meczu. Jak u Smudy - bez zmian

Z reszta z tego co pamietam Fraz rowniez mial podobna filozofie - gral zawsze tymi samymi zawodnikami, juz na treningu w poniedzialek bylo widac kto wybiegnie w niedziele. Patrzac na moje doswiadczenia - co prawda z koszykowka a nie pilka nozna - taka sytuacja mocno wplywa na morale druzyny i sprawia, ze Ci brak jest rywalizacji.