s1mone napisał(a):

1. Nie wiem jakim trzeba być ślepakiem, żeby nie widzieć różnicy w dynamice gry i doskoku bez piłki pomiędzy meczem z PBB jak i różnic w statystykach biegowych.
2. Nie wiem jakim trzeba być mitomanem od niemieckich treningów i PMSów by uznać tak wielki rozdźwięk w grze za efekt braku cech wolincjonalnych piłkarzy.
3. Nie wiem jak wielkim trzeba być dyletantem by nie wiedzieć, jak stopniowanie skali intensywności treningu ma się do świeżości biegowej piłkarzy.
Jeżeli się zapierdziela powyżej pewnego pułapu a przed samym meczem za późno odpuści z intensywnością to grają w jednym tempie i statycznie. Sam o tym mówił Dan Petrescu, że pewnych rzeczy uczył się na Wiśle. Myślicie, że miał kosę z Głowackim czy Sobolewskim i piłkarze poszli do nadszefa, bo im się biegać nie chciało? To jest dopiero mitomania, już nie mówiąc, że mit założycielski Petrescu kłóci się pomnikowaniem naszych ekskapitanów. Bo co, Sobol czy Głowa leniami? No nie. Po prostu chłopaki czuli, że źle grają, bo nogi nie niosą i nie wierzyli, że Dan jest w stanie ich odpowiednio przygotować.
Cały trik bycia trenerem przez duże T to takie dopasowanie treningu do graczy, żeby trening był MOCNIEJSZY (WIDOCZNY POSTĘP) niż za poprzedniego trenera, ale nie PRZESADZONY (a już na pewno nie przed samym meczem), bo będą biegać jak z odważnikami 10 kilogramowymi u nóg. Trening ma być wyważony OPTYMALNIE. Od za.......u po górach i podlewania Tui to był Franek Smuda.
Profesjonalizm piłkarzy nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. Każdy organizm jest inny i inaczej znosi obciążenia. U Hyballi najlepiej sobie będą radzić atleci od zapieprzu, a taki Chuca mimo, że nie jest całkiem daremny będzie wyglądał jak Aklasowiec.
Wracając do meczu. Pierwszy dobry mecz od bodajże 5 spotkań. Mam wrażenie, że Hyballa im troszkę wcześniej popuścił obciążenia bliżej meczu. Expected goals mieliśmy wyższe od 3 drużyny ligi, w 1 połowie to my mieliśmy przewagę i byliśmy lepsi, w drugiej nieznacznie lepszy był Raków. Mi gra bardzo odpowiadała. Większość płaczków ocenia naszą grę przez pryzmat drugiej porażki z rzędu i własnych podrażnionych ambicji na coś więcej w tym sezonie.
Generalnie czytając większość tego typu postów, otwieram popcorn.
/Wracając do Maćka :
wyżej ch nie podskoczy ale jest solidny i często dostosowuje się do reszty drużyny poziomem. Nie jest on naszym problemem, ale też nie priorytetem - jak był przedłużany to był wyróżniającą się postacią, teraz już nie jest. Jeśli zaakceptuje adekwatne warunki to nie mam nic przeciwko jego pozostaniu. Oczywiście jak mu zabiorą piłkę przy rzutach rożnych / wolnych - bo zwyczajnie nie mogę na nie patrzeć.
|
nie Sobolewski i Głowacki , a Baszczyński , i nie do Cupiała , a do Krystiana Rogali