|
To co pokazał Sadlok to nie była mobilizacja. A w takiej roli powinien występować kapitan. On zwyczajnie postanowił sobie kogoś opieprzyć w trakcie meczu w sytuacji kiedy Uros nic ewidentnie nie spieprzył. Gdzie był Sadlok przy drugiej bramce bo po lewej stronie Frydrycha go nie było.
To co może się dziać to grupki w szatni i puki były w miarę wyniki to był spokój. Po bielsku pewnie się zaczęło szukanie winnych. Uros i Frydrych z jednej strony Sadlok Bury z drugiej. Młodzi siedzą cicho, Kuba nie może brać którejś strony, Biguś nie próbuje nawet krzyknąć zeby się otrząsneli nie ma nikogo kto by złapał to za twarz. Jedyna nadzieja w Hyballi.
Dokąd nie pojawi się impuls do mobilizacji to jest ryzyko, że będą się wsadzać na minę. To że Żukow już nie wytrzymał to wiele mówi.
Może jak wróci Uryga a Sadlok Bury pójda do Wieczystej to atmosfera się poprawi...
|