Wyświetl pojedynczy post
KOALIK
Banita
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12071
Stary 07.04.2021, 12:44
Cytat:
Równocześnie w górę poszły koszy utrzymania drużyny i pozostałych pracowników, które w 2020 były wyższe niż rok wcześniej o blisko 5 milionów złotych. Problem polega na tym, że tej różnicy nie widać na boisku. Wisła nadal walczy w zasadzie tylko o utrzymanie.
To też wiele wyjaśnia. Skoro dokonano potężnych pod względem ilościowym transferów, można było oczekiwać widocznego i trwałego progresu drużyny, a tu się okazuje, że szrotu jest pełno, a dobrych zawodników niewielu i to jeszcze z ciągłymi wahaniami formy.

Wydano kilkaset tys. zł na Kuveljica i on pokazał coś pozytywnego? Miał kontuzje, ale mimo wszystko to niewypał na dzień dzisiejszy. Savić przychodził w glorii gwiazdy ligi słoweńskiej i nic. Yeboah przychodził jako były gracz Manchesteru City, pokazał jakieś tam przebłyski i nic.

Nie mówiąc o typowym szrocie, bo przyjście Kone i wcześniej Halla mogę porównać z wynalazkami Smudy Burdenskim i Oproiescu.

Na dzień dzisiejszy jest piętnastu obcokrajowców. Ilu powinno zostać? 2-3. To chyba i tak za dużo.

Wydawało się, że w tym okresie nie będzie prowadzenia takiej polityki z góry skazanej na porażkę (to główna polityka w naszej lidze od piętnastu lat i nikt na niej nie wygrał), ale znowu szuka się kopaczy na plażach w byłej Jugosławii, na stepach w Kazachstanie. Co z tego ma wynikać?

W ostatnich latach przemiał zawodników w Wiśle był ogromny. Jeden wagon szrotu odjeżdża, drugi przyjeżdża.

Dlatego tak ważna była sprawa Buksy, bo jak pokazuje historia naszej ligi - młodego Polaka można bardzo łatwo sprzedać za kilka mln euro. Niestety została zawalona przez zarząd.

W Wiśle od czasów niewypału holenderskiego jest ten sam problem. Ostatnim dobrym obcokrajowcem był Carlitos, który przez długi czas utrzymywał słynny zarząd TS-u w bohaterstwie i nieomylności. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu latach był jednym z niewielu zagranicznych piłkarzy.
Odpowiedz cytując