|
Jestem zwolennikiem Hyballi, ale po tym meczu powinien się gęsto tłumaczyć przed Zarządem. Dzisiaj w drużynie naprawdę nic nie działało. W obronie padaka, w ofensywie dramat i absolutna bezradność.
Odległości między zawodnikami od samego początku takie, że o zespołowym budowaniu akcji nie mogło być mowy. A co gorsza, kolejni zawodnicy indywidualnie wypadają z tygodnia na tydzień coraz gorzej.
Mieliśmy dwa tygodnie, aby przygotować się do meczu z najgorszym zespołem w lidze. Meczu, po którym powinniśmy spokojnie wspinać się w tabeli. I nie wiem, co robiliśmy przez ten czas na treningach, ale dynamiki dzisiaj nie było, schematów w rozegraniu też co kot naplakal.
Ironia losu to fakt, że gegenpressing od momentu wypuszczenia tematycznych koszulek, to też już historia.
Trener miał do dyspozycji wracających po kontuzjach zawodników i nic to nie dało. Żeby dopełnić czary goryczy, mimo pięciu zmian, żaden z wchodzących na boisko zawodników nie wniósł też wyraźnego polotu i nie wpłynął na zmianę oblicza meczu.
Z mojej strony ogromny minus po stronie trenera. Ten mecz to policzek dla kibica, bo Podbeskidzie robiło z nami dosłownie, co chciało. Dno i metr mułu.
|