Różnica jest taka, że gdy Artur Skowronek jesienią bezbramkowo zremisował z Górnikiem Zabrze to było to odbierane jako światełko w tunelu, natomiast gdy Peter Hyballa również bezbramkowo remisuje z zabrzanami to jest to odbierane jako sygnał, że coś zaczyna być nie tak. Skowronek sprawdza się świetnie jako trener-strażak lub trener-kumpel, z którym utrzymasz się w ekstraklasie ale nic poza tym - coś jak Kazek Moskal, chociaż ten dał nam 1/16 LE i tam dobry dwumecz ze Standardem. Hyballa to zaś trener-realizator, gdzie ręka w rękę z działaniem idzie mental i atmosfera. Jeżeli uda nam się do końca roku utrzymać średnią punktów na poziomie 2.0/mecz to można zaryzykować stwierdzenie, że mamy trenera na lata i oby tak się stało, by nie zatonąć w tendencji Cupiała do zwalniania szkoleniowców - gdyby nie to, to nasz klub by dzisiaj był na zupełnie innym poziomie. Liczę również, że od lata wrócimy na stadion i że frekwencja będzie przyzwoita, a wpływy z biletów pozwolą załatać budżet. Jakby udało się awansować do pucharów, choćby byłby to rok 2022 to idę o zakład, że choćby przyjechał klub z Gruzji lub Gibraltaru to i tak na stadionie byłoby coś koło kompletu - kiedyś Wisła i puchary to była jedność i liczę, że to Hyballa nas tam wprowadzi. Ale spokojnie, MAMY CZAS!
