|
Po chwili mieliśmy jednak największą kontrowersję tego meczu, gdy po analizie VAR Jarosław Przybył przyznał rzut karny Lechii za zagranie ręką Davida Mawutora. I o ile samo zagranie było, choć można dyskutować, czy na podyktowanie jedenastki, to kluczowe w całej sprawie jest co innego. Wiślak piłkę ręką dotknął po strzale Bartosza Kopacza, tylko że ten zawodnik dosłownie chwilę wcześniej odepchnął rękami Mawutora, czym uniemożliwił mu skuteczną interwencję. Tego jednak Przybył pod uwagę nie wziął przy analizie VAR…
Doczekali się w doliczonym czasie gry, gdy po kontrze Żarko Udovicić strzelił drugą bramkę dla Lechii. Pozostaje tylko pytanie, jakim cudem została ona uznana? Serb, startując do podania Flavio Paixao był bowiem na ewidentnym spalonym. Nogi miał jeszcze na swojej połowie, głowę już na części boiska Wisły. Gdzie w tej sytuacji był VAR? Nie mamy pojęcia, choć dodać trzeba, że przynajmniej po końcowym gwizdku, siedzący w tym meczu na wozie VAR Bartosz Frankowski miał na tyle przyzwoitości, że przyznał się do błędu i przeprosił za niego wiślaków.
Po h.. Jest ten var. Zostaliśmy przekręceni w dwóch meczach. Z Lechia z przebiegu meczu nie mieliśmy prawa przegrać, z Piastem tym bardziej.
|