Książę Palownik napisał(a):

Na czym opierasz przekonanie, że to był dobry mecz Savica?
Przecież ten gość to drugi Wojtkowski. Zrobi parę kółeczek na środku boiska, jakąś sztuczkę, poholuje piłę a na koniec poda w krzaki.
On nie ma żadnych podań w pole karne, żadnych dobrych dośrodkowań, dryblingów, strzały to jakieś farfocle wprost w bramkarza. Dla mnie ten facet to dramat.
Plewka, Mawutor, Sadlok, Burliga, Medved - oni pobiegają, powalczą, ale jedyny atak w ich wykonaniu to dzida do przodu. Jeśli się okazuje, że jedyny zawodnik, który umie coś zrobić z piłą to Yeboah, który akurat jest bez formy, to nie ma co myśleć o wygraniu z Lechią.
Taki Saief i Paixao nakrywają czapką tych naszych speców. Lechia miała dziś 3 setki, my ani jednej. To jest różnica.
|
Był jedyny w przodzie, który potrafił przytrzymać piłkę, razem z Silvą ładnie grali na lewej stronie, podał do Medveda na 5 metr patelnię tylko tamten zamiast dołożyć nogę to urwał się jak ten z górnika tydzien temu. Miał dwie okazje jednej nie trafił drugą walnął w środek. Gdyby zamiast Medveda grał u nas Flavio to Savic miałby pewnie ze 3 asysty. Bo ile razy wychodził skrzydłem w środku nikt nie potrafił się urwać obrońcom i wrzutki tak jego jak Silvy nie stwarzały żadnego zagrożenia. Nie twierdzę ze zagrał wybitnie, ale w porównaniu do Yeboacha to błyszczał.
Możesz powiedzieć o jakich trzech setkach piszesz? Bo ja pamiętam główkę, kontrę po kretyńskiej stracie Yeboacha którą ostatecznie uratował i tyle.