|
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Pogoń, zwłaszcza w drugiej połowie nas zdominowała.
Jasne, że mieliśmy więcej klarownych sytuacji i to ich bramkarz uratował swoją drużynę przed przynajmniej dwoma, trzema dodatkowymi golami, ale jeśli chodzi o kulturę gry, ustawianie się, zbieranie drugich piłek, szybką grą w środku to tu Pogoń była dużo lepsza.
Wynikało to z posiadania lepszych średnio technicznie piłkarzy, jak i ze zgrania i trzymania się taktyki jak najstaranniejszego posiadania piłki po odbiorze.
Mimo świetnej postawy Plewki, druga linia wyglądała na odpuszczoną przez Wisłę - większość podań do napastników szła u nas bezpośrednio z obrony. Dlatego też Pogoń w środku wyglądał dużo lepiej.
Nie oglądałem wcześniej ich spotkań i myślałem, że to lider z przypadku, ale okazuje się, że są niesamowicie (jak na eklapę) dobrze ustawieni jako drużyna i bardzo dobrze przygotowani fizycznie.
Mówią o tym same staty - to że obydwie ekipy przebiegły po 120 km i grały do końca bez zwalniania.
Tym razem też heat mapa pokazała brak naszego środka pola - większość naszych kontaktów z piłką na naszej połowie i trochę pod polem karnym rywala. U Pogoni było to bardziej wyrównane i wskazywało na jej dominację w posiadaniu, kontaktach, podaniach praktycznie we wszystkich strefach.
Mieli prawie dwa razy więcej podań 329 Wisła - 526 Pogoń, wyższą ich dokładność, co wynika z lepszego operowania piłką w środku, co u nas praktycznie było pomijane.
To zwycięstwo zostało wyszarpane siłą woli i sporą dawką szczęścia.
Nie narzekam - los oddał to, co odebrał w meczach z Piastem i Śląskiem i okazało się, że nie tylko gegenpresingiem (tym razem był ograniczony do kilku faz w meczu) da się wygrywać.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|