Wachowiak jak wchodził to do grania z liderem tabeli który przegrywa i atakuje, a nie z nastolatkiem z trzeciej ligi. Może gdyby mu ktoś wyjaśnił to byłby mniej zagotowany. Zresztą może dlatego, że nie widziałem kilku minut miedzy 75 a 85 minutą nie przypominam sobie żeby ktoś zrobił z niego aż taki wiatrak. Jak tu niektórzy lamentują.
A co do ataku, bramka na 2:0 dowodzi, że jest miedzy nimi chemia

.