Wątpię, żeby ktokolwiek kto przewijał się przez trochę poważniejsze kluby mógłby na dłuższą metę być takim ogórem jak dziś Medved. Gość ewidentnie się starał, biegał, walczył ale wszystkie akcje koncertowo partolił.
Jeden z dwóch powodów, ale oba jednocześnie :
1) brak czucia piłki po dłuższym ławkowaniu / nie graniu.
2) zwykła trema - chciał aż za bardzo.
Nie jestem w stanie uwierzyć, że ktoś może tak niemiłosiernie kiksować x razy z rzędu, bo to jego poziom. Chłopak po prostu dał z siebie maksa, a że nieograny, stremowany i przemotywowany to wyszła taka trudna do strawienia papka.
Szczerze myślałem, że trener go zwędzi już w przerwie.
Już się też nie mogłem nadziwić, że Lis taki pewny w bramce się zrobił. Tak sobie myślałem, że niczego ostatnio nie odpie.rdolił - no i jest

Nasz lisi artysta plastyk

No ale młody jest, będzie błędy popełniał niestety. Wolę jego od Buchalika, chociaż jak ktoś chciał dziś oglądać świetnego bramkarza to wystarczyło popatrzeć na drugą stronę murawy. Nie wspominając, że Pogoń ma straszne problemy z dobrymi strzałami i gdyby Lis nie podał im ręki na początku drugiej połowy to pewnie uniknęlibyśmy sporej nerwówki.
Bardzo fajny technicznie jest Starzyński. Trochę mu brakuje siły i gazicha, ale kurde - nawet jak wybijał piłkę na przysłowiową pałę to potrafił ją zagrać w punkt dokładnie tam gdzie chciał. Będzie z niego pożytek.
Plewka oprócz pojedynczej straty bliżej końca Pan Profesor. Dobrze mu zrobiło wypożyczenie.
No i oczywiście nie sposób nie wspomnieć o naszym player of the game czyli Felicio Brown Forbsie.
Najpierw strzelił bramkę Zechem, a potem osobiście zalutował z dystansu po widłach. Nasza wygrana to w głównej mierze jego zasługa. Poza bramkami też non stop pod prądem i grą. Odkupił część swoich pokazów nieskuteczności. Niech nie przestaje 8-))
--------------------------------------------------------------------
Wiadomo, że zwycięzców się nie sądzi - w końcu ograliśmy lidera. Jednakże pod względem poziomu gry to był jeden z gorszych meczy w naszym wykonaniu. Po prostu Hyballa sięgnął po prostsze środki i graliśmy dużo na przysłowiową pałę. Myślę, że był to celowy zabieg - mając dwóch młodzieżowców w pomocy odpuścił walkę o środek pola i wystawiając dwóch napastników cały czas wywoływał presję na obrońcach Pogoni, aby nie mogli zaatakować większą ilością graczy. Sprawdziło się, ale było po prostu brzydko i chaotycznie.