|
Drozdowi chyba chodzi o to, że Lis popełnił błąd w ocenie sytuacji, a nie w "kunszcie piłkarskim". W sensie Yaw chciał dobrze, ale mu nie wyszło, nie miał nad tym kontroli co się dzieje z piłką przez warunki. Lis z kolei podjął złą decyzję, czyli mógł się zachować lepiej, ale tego nie zrobił.
W pewnym sensie masz rację Drozd, ale oddanie przeciwnikowi piłki na róg to nie jest błąd. Tak jak "kuledzy" piszą, ile procent rogów kończy się bramką? 2%? 3%? To nie jest tak, że z perspektywy Lisa wykopującego piłkę wywalenie jej na róg było błędem.
Z drugiej strony to nie jest tak, że nawet w warunkach lodowiska jak ktoś się machnie z piłką to nie jest odpowiedzialny za to. No jest. Starzyński też się dwa razy machnął, zanim ogarnął jak operować piłką w tym bagnie. Ale potem już grał poprawnie. Yaw kiksował też niemiłosiernie w drugiej połowie, szczerze nie rozumiem Hyballi czemu tak długo trzymał go na boisku. Wyglądało to tak jakby kompletnie źle oceniał jak jego własne ciało i piłka funkcjonuje na tym śniegu. Rozumiem chłopa, bo chyba nigdy nie grał w takich warunkach, ale sorry, jest odpowiedzialny za to, że sobie nie radzi. I to on sprowokował gola, a nie Lis. Nie można zdejmować odpowiedzialności z zawodnika, "bo to nie jego wina że na śniegu prosto w korkach nie ustoi". Jak nie, to powinien wejść nawet słabszy technicznie/fizycznie, ale taki co sobie w tych warunkach poradzi.
|