|
Nie chodzi mi o czepiania się Lisa, a obiektywną ocenę. On mógł najłatwiej zapobiec bramce. Wystarczyło pomyśleć. Zachował się tak jak bramkarz Lecha w meczu z nami. Gdyby nie wyrzucił jak debil piłki ręką to nie dałby nam okazji strzelić bramki.
Dlatego jego postawę oceniam krytycznie, tym błędem spowodował ciąg wydarzeń który doprowadził do utraty bramki. Wystarczyło żeby nie cudował, musi mieć świadomość, że takie zachowanie często przynosi opłakane skutki.
A to co przytrafiło się Yawowi to nie błąd, tylko pech. Dlatego moim zdaniem jest dużo mniej winny w całej sytuacji.
|