masada napisał(a):

Mam na to taka anegdotę, bo idealnie pasuje:
Jechałem kiedyś stopem w Gruzji, a dokładnie w górach w Swanetii. No i zatrzymał mi się ciężarówką z jakimś żwirem jakiś stary Swan, roześmiany, że sporym rozbieżnym zezem, jedna ręką na kierownicy w drugiej pół browara (przysięgam, nic nie ubarwione). Obsralem się i nie wsiadłem. Wieczorem przy browarze w knajpie opowiedzialem to miejscowym. No i oburzyli się i powiedzieli, że Swan nawet jak najebany, to będzie po tych jego serpentynach jeździł lepiej niż ludzie z nizin, a najlepszy dowód, że dożył tego wieku. No i głupio mi się zrobiło bardzo.
|
Kilka lat temu z granicy meksykańskiej do Belize City podwiózł mnie celnik. Stopa złapałem kilkaset metrów za granicą, więc wsiadłem nawet nie pytając dokąd jedzie, bo trudno w tym państwie nie trafić z kierunkiem jazdy. Chłopak w trasie obalił z sześć piwek [takie wielkości około 250ml buteleczki popularne w tamtym regionie], a tuż przed Belize City dokupił sobie kolejny kartonik. Po drodze zajechaliśmy jeszcze do niego do domu, jakieś 15-20 minut od miasta. Tam chłopak ze swoim sąsiadem skręcili jeden z największych lolków jaki widziałem i wypalili w jakieś pół godziny, po czym - jak gdyby nigdy nic - wsiadł do auta i podwiózł mnie do BC.
Morał jest taki, że chociaż wiem, że się mógł wtarabanić.w pierwsze lepsze drzewo, świadomość tego, że wyglądał na jakieś.40+, pracował jako celnik i mimo wszystko dożył tego wieku, a dodatkowo fakt,.że na tej trasie jechało tego dnia mało aut, przemogła chęć łapania czegokolwiek innego po kilku kilometrach.