dziki napisał(a):

|
Z ciekawości: kojarzysz jakieś sprawy z ostatnich lat, w których to organizacja sportowa wygrywa? Ja pamiętam sprzed lat, ale wiem, że narracja szła w kierunku zwiększenia wolności zawodników w ostatnich latach.
|
Nie kojarzę, przepraszam. Musisz sam poszukać.
MaLk napisał(a):

No to popatrz na to, co proponował Obidziński odnośnie Buksy:
Jeżeli druga strona grała na czas, to Wisła też mogła. Klub tracił czas na negocjacje, ale w tym samym czasie zawodnik powinien tracić czas swojego rozwoju. Zawodnik przeciąga, to Wisła też powinna przeciągać inwestycję w zawodnika
Krótko mówiąc, Obi proponował "gnojenie" zawodnika level Cracovia i marnowanie najważniejszych lat dla jego rozwoju (przy okazji obniżając jego potencjalną wartość) żeby mieć lepszą pozycję negocjacyjną.
Ani to przyzwoite, ani dalekowzroczne, ani uczciwe i fajne. Nie dziwię się Błaszczykowskiemu, że nie chciał podążać w tę stronę. Nawet za cenę szybszego wychodzenia z długów. To jest skrajne rozmijanie się dwóch filozofii prowadzenia klubu - Obiego i Błaszczykowskiego. Wisła jest Wisłą nie dlatego, że ma kasę, tylko dlatego, że ma klasę.
|
Nie odebrałem tego jako gnojenie, ale odcięcie od przywilejów. CLJ dla dzieciaka, który nie łapie się w pełni do pierwszego składu, ale jest w nim ze względu na potencjał to nie jest wielka tragedia. Ale tak, zgadzam się, że nie jest to zachowanie w stylu Wisły rodzinnej, szlachetnej, przyjacielskiej i jakiej tam jeszcze.
Odnosiłem się do relacji klub/trio-Obidziński.
Widocznie mamy więcej problemów z tym byciem porządnym, fajnym klubem niż tylko przepychanki słowne Królewskiego na tt.