azor napisał(a):

Po prostu uważam, że skierowanie sprawy na drogę sądową w pt. "złamanie umowy słownej" niestety może nas tylko ośmieszyć - nie znam się na tym kompletnie, ale podejrzewam, że udowodnienie konkretnych ustaleń będzie cholernie trudne, biorąc pod uwagę oświadczenie ojca może dojść do bezsensownego ping-ponga "a bo wy mieliscie zrobic to, a wy to i to". Nie jest nam to w żaden sposób potrzebne.
Jeszcze raz - zapewne zarząd też ma coś w tej kwestii za uszami(chociażby Skowronek, który niespecjalnie miał pomysł na młodego), nie mniej to jest przede wszystkim piłka nożna, dyscyplina sportowa, w której ilość czasu spędzonego na boisku zależy od formy sportowej, a nie zapisów w kontrakcie.
TJ ustosunkował się do całej kwestii, podbił, a w zasadzie potwierdził to Obidziński - czyli dwie persony raczej szanowane i dość mocno kojarzące się z profesjonalizmem i na tym powinien być koniec. Buksa out, nauka in, jedziemy dalej.
|
azor napisał(a):

|
Biorąc pod uwagę jak ciężko wygrać spór o rzeczy spisane zakładam, że wygranie sprawy "słowo przeciwko słowu" może być jeszcze trudniejsze. Po prostu uważam, że wizerunkowo lepiej wyjdziemy stawiając się w pozycji "ok, my umów dotrzymujemy, to wy jesteście krętaczami".
|
Zgadzam się. Nie widzę wielkich szans na wygraną. Przypominam że Wisła przegrała chyba wszystko co mogła była przegrać w sądach i trwa to już od wielu, wielu lat. A tu mamy spór o umowę "na gębę", jak pisał tu już ktoś wcześniej
Putin2000 napisał(a):

|
Dla mnie to jest jednak niepojęte, że ludzie, którzy prowadzą biznes na poziomie wyższym niż stragan z warzywami godzą się na coś takiego, jak umowy ustne. Przecież to jest niedopuszczalne.
|
Sam Jażdżyński z kolei pisał:
Czy to oznacza wejście na drogę sądową?
- Szczerze mówiąc, nie wiem. Ja osobiście w zarządzanej przeze mnie firmie wszedłbym z Adamem Buksą w spór prawny. Ale nie chcę nic narzucać. To z punktu widzenia prawa skomplikowany spór do rozstrzygnięcia i zapewne będzie kosztował sporo czasu, którego nam wszystkim brakuje. Zarząd zapewne podejmie decyzję w tym zakresie po dokładnym zbadaniu wszystkich za i przeciw.
Drugi ze współwłaścicieli, Jarosław Królewski, powiedział w jednym z wywiadów, że umowa ustna jest tak samo ważna, jak ta na papierze.
- Dokładnie tak jest. Umowa ustna jest tak samo ważna, tylko trzeba ją udowodnić, co jest zawsze trudniejsze, niż w przypadku umowy pisemnej. Umowa ustna oczywiście nie obowiązuje w PZPN, bo kontrakty muszą być w formie pisemnej, ale to było ustne przyrzeczenie podpisania umowy przyszłości, z czym wiązały się określone benefity, tak więc podstawa do rozpoczęcia sporu prawnego na pewno jest.
Może każdy to widzi inaczej, ale dla mnie Jażdżyński między wierszami daje do zrozumienia, że procesu nie będzie. Nawet jeśli do niego dojdzie, w co nie wierzę, to o ile nie dojdzie do szybkiej ugody, to te hipotetyczne pieniądze (pod warunkiem że wygra klub) trafią do Wisły pewnie już nie za kadencji Jażdżyńskiego, bo za jakieś kilka lat. A taki Zahavi w tym czasie może nam narobić dużo smrodu.