czaro napisał(a):

|
Nie wiem, czy strategia Obidzińskiego istniała i czy przyniosłaby jakiekolwiek skutki (nie do tego się odnosiłem), ale publiczna krytyka bądź co bądź przyzwoitego (w każdym sensie) Obidzińskiego, po to aby coś ugrać u kibiców i otoczenia kilkunastoletniego piłkarza była nie w porządku. Nie mieliśmy być teraz klubem rodzinnym i przyzwoitym, uczciwym i fajnym?
|
No to popatrz na to, co proponował Obidziński odnośnie Buksy:
Jeżeli druga strona grała na czas, to Wisła też mogła. Klub tracił czas na negocjacje, ale w tym samym czasie zawodnik powinien tracić czas swojego rozwoju. Zawodnik przeciąga, to Wisła też powinna przeciągać inwestycję w zawodnika
Krótko mówiąc, Obi proponował "gnojenie" zawodnika level Cracovia i marnowanie najważniejszych lat dla jego rozwoju (przy okazji obniżając jego potencjalną wartość) żeby mieć lepszą pozycję negocjacyjną.
Ani to przyzwoite, ani dalekowzroczne, ani uczciwe i fajne. Nie dziwię się Błaszczykowskiemu, że nie chciał podążać w tę stronę. Nawet za cenę szybszego wychodzenia z długów. To jest skrajne rozmijanie się dwóch filozofii prowadzenia klubu - Obiego i Błaszczykowskiego. Wisła jest Wisłą nie dlatego, że ma kasę, tylko dlatego, że ma klasę.