|
Na chłodno, bo wczoraj myślałem, że wyjdę z siebie. Moje przemyślenia.
Nie jesteśmy w tej lidze dominatorem, nie jesteśmy nawet drużyną z czołówki. W kategoriach drużyny z czołówki w ostatnich sezonach mieści się Piast, nie Wisła.
Wygrywaliśmy 3-0 dzięki świetnej grze, ale daleki jestem od stwierdzenia, że po 30 minutach spuchliśmy i skończyło się gegenpressowanie. Statystyki biegowe z meczu temu stanowczo zaprzeczają.
Dlaczego zatem tak się stało jak się stało?
1 gol dla Piasta - Świerczok - jak Carlitos w derbach - wszedł między 3 obrońców, którzy nie potrafili mu wybić piłki. Duży błąd obrony, nawet nie wiadomo kogo ganić, bo tam było tak mało miejsca, że napastnik nie ma prawa się przedostać, a on wyszedł na pozycję i strzelił Buchalowi, który chyba mógł tam zrobić więcej.
2 gol dla Piasta - wałkowane, Buchalik podarował prezent.
W odstępie dwóch minut padły dwie kuriozalne bramki. Może podłamać jednych, a uskrzydlić drugich. Trzymam się też wersji, że w ostatnich latach Piast był znacznie lepszą drużyną od nas, ma ciągłość na ławce trenerskiej i jest po prostu ustabilizowanym zespołem o ustalonym poziomie, w realiach ligi polskiej średnia wyższa.
Brak karnego na Forbesie, co też przekłada się na optykę - 3:0 jest świetne, ale 4:0 jeszcze lepsze i po tych dwóch bramkach przy 3:2 jest kontakt, a przy 4:2 ciągle go nie ma.
Druga połowa wyrównana, nawet ze wskazaniem na Piasta. Nie powiedziałbym, że nas zjedli - patrzymy raczej na naszą grę z perspektywy świetnych 30 minutach - mieli przewagę, tworzyli sytuacje i mieli strzały, ale po którym ktokolwiek z nas pomyślał "....a, ale szczęście"? Natomiast my mieliśmy kolejne setki Jeana Carlosa, ale to ciągle jest 3:2.
Potem złodziejstwo, a ostatnia bramka nie wiem czy w jakikolwiek sposób zmienia to, co każdy z nas czuje - 3:3 byłoby tym samym, co 3:4.
Sędzia -> Buchalik -> Jean Carlos. W takiej kolejności szukałbym winnych, przede wszystkim przez chronologię zdarzeń. Przy wyniku 4 bramki różnicy byłyby znaczące, dodatkowo przy wyniku 3:2 w końcówce dyktowany jest złodziejski karny dla Piasta.
Buchal podłączył Piasta do prądu golem na 3:2. Jean Carlos przy 3:2 mógł wbić na 4:2 i też powinien być spokój.
Ktoś o tym już wspominał, mam tak samo - gdyby kibice byli na trybunach, nie ma opcji, że ten mecz skończyłby się 3:4.
|