Wyświetl pojedynczy post
WHITE*STAR
Senior Member
 
Od: 07.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#292
Stary 29.01.2021, 00:09
MaLk napisał(a):Wyświetl post
W procesie (profesjonalnej) rekrutacji pod uwagę bierze się (czy tam punktuje, choć niekoniecznie tak, jak piszesz) wiele czynników. M.in.: wiedza (wliczając w to wiedzę specyficzną w ścisłej dziedzinie, czyli np. znajomość realiów świata piłki nożnej oraz realiów funkcjonowania danego klubu w naszym przypadku), umiejętności, cechy osobowości, doświadczenie zawodowe.
Fragment niczym wycięty z podręcznika dla managerów Poprzez przykład z punktami chciałem obrazowo pokazać, że dodając gdzieś wartość musisz umniejszyć znaczenie innej. Z tym chyba się zgadzasz?

MaLk napisał(a):Wyświetl post
Oczywiście pod warunkiem, że dany ex-piłkarz w ogóle ma predyspozycje do pracy na danym stanowisku, ale jak masz zawodnika przez kilka lat w klubie, to jesteś w stanie doskonale poznać jego profil psychologiczny, zainteresowania, umiejętności analityczne, wady, zalety itp. Możesz powoli przygotowywać go nawet do pracy, tworzyć plan następstw itp. Tego nie zastąpi żadne 360 stopni, assessment center ani inne metody testowania rekrutacyjnego osób z zewnątrz.
Może jednak zastąpi tylko, co niektórzy pole widzenia mają zbyt wąskie? Cytat za weszlo.com:
Wiem, że jeszcze nie chcesz mówić, skąd pomysł na Papszuna, więc zapytam, skąd pomysł na cały proces rekrutacyjny, który przez te wszystkie prezentacje i obecność psychologa bardziej przypomina korporacyjne metody, niż zatrudnianie trenerów w klubach piłkarskich.
Wydaje mi się, że to absolutnie logiczne. Skoro zatrudniamy trenera z niższych lig, który nie ma wyrobionej marki, musimy go zweryfikować. Liczba źródeł, z których możemy zaczerpnąć informacji, jest w takiej sytuacji mocno ograniczona. A to przecież i tak tylko minimalizacja ryzyka popełnienia błędu, a nie gwarancja podjęcia trafnej decyzji. Natomiast w trakcie rekrutacji do trenera Papszuna były tylko dwa zastrzeżenia. Z kilkudziesięciu omawianych zagadnień różniliśmy się tylko w dwóch kwestiach!

Natomiast Lech 5 lat szykował takiego Djurdjevica do objęcia stanowiska. I co? I nic. Nie ma zasad. Możesz trafić wśród swoich byłych piłkarzy jak Real Madryt na Zidane'a lub Mainz na Jurgena Kloppa, a możesz jak Lech Poznań na Rumaka lub jak Widzew i nasza kadra na Bońka.

Rzecz w tym, że biorąc Zidane'a Real miał pewność iż ten podpatrywał najlepszych trenerów na świecie i spośród najlepszych piłkarzy na świecie wyróżniał się osobowością. Natomiast z ludźmi z Polski jest niestety ten problem przez, który nie mamy trenerów w dobrych klubach - o czym pisał np. Stanowski w Stan Futbolu - nasi piłkarze nie grali w wielkich klubach, u wielkich trenerów, tylko u Smudy, Wójcika i Janasa... Oczywiście z wyjątkiem przecudownego prezesa Bońka, który akurat jest ignorantem uznającym, że rola trenera w drużynie jest marginalna.

MaLk napisał(a):Wyświetl post
Oczywiście, od zawsze. Tylko ktoś, kto nie pamięta przebiegu tamtych eliminacji, z rozpaczliwą obroną wyniku w końcówce ostatniej rundy kwalifikacyjnej z półamatorami na czele może twierdzić, że to był awans zrobiony jakością pracy Leśnego a nie furą szczęścia w losowaniach i samych meczach. Oczywiście, na rozstawienie sobie zapracowali. Ale to, że w ramach rozstawienia wylosowali najsłabszą z najsłabszych drużyn, jedyną nieprofesjonalną drużynę (na ostatnim etapie eliminacji!) w grupie, to nie jest zasługa Leśnego, tylko fart. Z każdą inną drużyną z tych nierozstawionych z taką grą by odpadli (w jakiej sportowej formie wtedy byli pokazał kolejny mecz pucharowy - z BVB), więc to tylko szczęście. A jak się to spinało finansowo, to doskonale pokazał fakt, że pieniądze z LM rozeszły się od razu na spłatę długów i na rozwój piłkarski zostało okrągłe zero (abstrahując już od tego, co potem "osiągnął" z zespołem Mioduski, jak już wspomniałem, profesjonalny menedżer - prawnik z doświadczeniem biznesowym "klękajcie narody", aczkolwiek niezwiązanym z piłką).
Nie chce mi się już o tym Leśnym wielce polemizować. Jego kadencja w Legii byłaby najefektywniejsza w polskiej piłce XXI w. nawet bez tego awansu do LM (odpadnięcie w play-off byłoby grupą LE). Oni w dodatku w tej LM zajęli 3 miejsce w grupie przed Sportingiem (pewnie napiszesz, że Sportingowi niesłusznie gola nieuznali czy coś podobnego...). Budżet klubu został zwiększony kilkukrotnie do ok. 200 mln zł. A Mioduski za przejęcie pełnej kontroli nad klubem musiał wyłożyć kilka(naście?) milionów. A nie jak u nas Vanna Ly złotówkę.

MaLk napisał(a):Wyświetl post
A słynna przygoda z Celtikiem, to akurat przykład na NIEprofesjonalizm Leśnego, który zatrudnił na kierownika drużyny kobietę, która może właśnie miała dobre CV administracyjnie, ale... niespodzianka! ...nie ogarniała specyfiki piłki nożnej i nie umiała liczyć kartek, co... znowu niespodzianka! ...potrafi generalnie każdy, kto trochę liznął praktyki piłki nożnej i lepiej by sobie z tym poradził kierownik B-klasowej drużyny niż osoba spoza środowiska, rzucona na głęboką wodę w kompletnie nieznane sobie realia.
Nie myślałem o tym z tej strony, ale chyba faktycznie masz rację. Popełnił kosztowny błąd z Ostrowską. Wciąż jednak nie można mu odmówić tego, że za jego czasów zbudowana została cholernie mocna i wartościowa drużyna.

MaLk napisał(a):Wyświetl post
No, ale nie ma sensu bo...?

Ekonomia od lat zajmuje się badaniami specyfiki firm rodzinnych. Mają swoje wady i zalety, ale nikt nigdy nie wpadł na pomysł stwierdzenia, że jako takie nie mają sensu.

Nie wspominając już o tym, jak teoria ZKL/ZZL podchodzi do wewnętrznej metody obsady stanowisk menedżerskich, a wierz mi - zwykle podchodzi entuzjastycznie.
Nie no, firmy rodzinne mają dużo sensu. Przede wszystkim dla ów "rodzin". Jednak 115-letni klub piłkarski, 13-krotny Mistrz Polski z rzeszą kibiców nie jest jakimś tam Januszexem, a ponadczasową wartością społeczną dla dziesiątek tysięcy ludzi. I w Wiśle, podobnie jak np. w ministerstwach czy państwowych spółkach, chciałbym widzieć merytorycznych specjalistów, a nie zaufanych ludzi obecnej władzy i ich rodziny. Bo rozumiem, że skoro tak bardzo bronisz rekrutacji po kluczu znajomości/obserwacji przez pracodawcę oraz lojalności jako wartości, to na posadach państwowych także powinni zasiadać ludzie z klucza partii rządzącej?
Odpowiedz cytując