WHITE*STAR napisał(a):

|
Piszesz "nie kosztem rezygnacji z aspektów merytorycznych", ale jednak musi być kosztem, bo gdy spróbujesz przełożyć kryterium oceny kandydata na skalę punktową, np. z max 100 punktów do zdobycia to skądś te punkty będziesz musiał zabrać, by przydzielić te ekstra za przynależność klubową. Zawsze ekstra punkty gdzieś muszą zmniejszyć wagę innych punktów.
|
W procesie (profesjonalnej) rekrutacji pod uwagę bierze się (czy tam punktuje, choć niekoniecznie tak, jak piszesz) wiele czynników. M.in.: wiedza (wliczając w to wiedzę specyficzną w ścisłej dziedzinie, czyli np. znajomość realiów świata piłki nożnej oraz realiów funkcjonowania danego klubu w naszym przypadku), umiejętności, cechy osobowości, doświadczenie zawodowe.
Cytat:
|
Co do lojalności pracowników związanych z klubem to oczywiście masz rację. Przykłady Łukasza Surmy, Adama Kokoszki, Pawła Stolarskiego, Krystiana Bielika czy Bartka Bereszyńskiego, którego ojciec był także zawodnikiem Lecha tylko dowodzą Twojej tezy.
|
Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja piszę o rekrutacji pracowników klubu, nie o zawodnikach. Kariera zawodnicza to zupełnie inna para kaloszy, inne realia, inne priorytety i inne kryteria zatrudniania.
Cytat:
|
Wyrażając się prościej: podchodźmy proszę do każdego człowieka indywidualnie, bez szufladkowania na ex-wiślak, ex-legionista itd. To znacznie poprawi jakość oceny.
|
No właśnie nie, po automatycznie pomijasz zarówno aspekty wiedzy o tzw. kulturze organizacyjnej klubu, jego profilu i priorytetach, jak i cechy osobowościowe, gdzie po tym ile zawodnik był związany z danym klubem i jak był wobec niego lojalny (czyli nie każdy ex-Wiślak, ale taki, który już pokazał, że bycie w klubie ma dla niego wartość samą w sobie) możesz ocenić jak będzie się zachowywał już jako pracownik, nie zawodnik. Tego nie będziesz nigdy miał w odniesieniu do menedżera "z ulicy".
Oczywiście pod warunkiem, że dany ex-piłkarz w ogóle ma predyspozycje do pracy na danym stanowisku, ale jak masz zawodnika przez kilka lat w klubie, to jesteś w stanie doskonale poznać jego profil psychologiczny, zainteresowania, umiejętności analityczne, wady, zalety itp. Możesz powoli przygotowywać go nawet do pracy, tworzyć plan następstw itp. Tego nie zastąpi żadne 360 stopni, assessment center ani inne metody testowania rekrutacyjnego osób z zewnątrz.
Cytat:
|
Co do Leśnego - zarzucasz mu fart czy jak?
|
Oczywiście, od zawsze. Tylko ktoś, kto nie pamięta przebiegu tamtych eliminacji, z rozpaczliwą obroną wyniku w końcówce ostatniej rundy kwalifikacyjnej z półamatorami na czele może twierdzić, że to był awans zrobiony jakością pracy Leśnego a nie furą szczęścia w losowaniach i samych meczach. Oczywiście, na rozstawienie sobie zapracowali. Ale to, że w ramach rozstawienia wylosowali najsłabszą z najsłabszych drużyn, jedyną nieprofesjonalną drużynę (na ostatnim etapie eliminacji!) w grupie, to nie jest zasługa Leśnego, tylko fart. Z każdą inną drużyną z tych nierozstawionych z taką grą by odpadli (w jakiej sportowej formie wtedy byli pokazał kolejny mecz pucharowy - z BVB), więc to tylko szczęście. A jak się to spinało finansowo, to doskonale pokazał fakt, że pieniądze z LM rozeszły się od razu na spłatę długów i na rozwój piłkarski zostało okrągłe zero (abstrahując już od tego, co potem "osiągnął" z zespołem Mioduski, jak już wspomniałem, profesjonalny menedżer - prawnik z doświadczeniem biznesowym "klękajcie narody", aczkolwiek niezwiązanym z piłką).
A słynna przygoda z Celtikiem, to akurat przykład na NIEprofesjonalizm Leśnego, który zatrudnił na kierownika drużyny kobietę, która może właśnie miała dobre CV administracyjnie, ale... niespodzianka! ...nie ogarniała specyfiki piłki nożnej i nie umiała liczyć kartek, co... znowu niespodzianka! ...potrafi generalnie każdy, kto trochę liznął praktyki piłki nożnej i lepiej by sobie z tym poradził kierownik B-klasowej drużyny niż osoba spoza środowiska, rzucona na głęboką wodę w kompletnie nieznane sobie realia.
Cytat:
|
Co do braku zasady do wyników ludzi związanych/niezwiązanych z piłką to właśnie cały czas to chcę przekazać, że robienie klubu "rodzinnego" z jakimkolwiek ekstra punktowaniem byłych piłkarzy, dzieci piłkarzy, blondynów czy prawników nie ma sensu.
|
No, ale nie ma sensu bo...?
Ekonomia od lat zajmuje się badaniami specyfiki firm rodzinnych. Mają swoje wady i zalety, ale nikt nigdy nie wpadł na pomysł stwierdzenia, że jako takie nie mają sensu.
Nie wspominając już o tym, jak teoria ZKL/ZZL podchodzi do wewnętrznej metody obsady stanowisk menedżerskich, a wierz mi - zwykle podchodzi entuzjastycznie.