|
To o czym rozmawiacie, to trochę tak jak obsadzanie z automatu byłych piłkarzy w roli skautów. Doceniam fakt, że klub pamięta i w jakiś sposób zapewnia zasłużonym piłkarzom jakiś start po zakończeniu grania, ale oni nie zawsze się do tego nadają lub nie bardzo garną.
Niewiele mówi się na przykład o Głowackim w kontekście jego pracy. Zasłużony na boisku, w felernych czasach był już w gabinetach, po zmianie rządzących został. Efekty? Obowiązki?
|