WHITE*STAR napisał(a):

Otóż to. "Wiślackość" ponad kompetencje jest tym czego nam potrzeba. Właścicielem klubu mogłoby być np. towarzystwo kontrolowane przez kibiców. Prezesem adwokat jednego z nich, a wice-prezesem zaufany człowiek herszta kibiców. Brzmi super! Nawet jak będziemy mieć jakieś kłopoty to nie dopuszczajmy żadnych (tfu!) powiązanych z Legią warszawiaków do klubu. Wiadomo, że taki to na pewno kret.
A tak na serio - nawet sharksi nie byli tak durni jak powyższy wpis i na dyrektora sportowego wzięli kogoś ogarniętego (Junco), by im tę kurę znoszącą złote jaja wykarmił.
|
Chyba nie do końca jednak zrozumiałeś ten wpis
W podobny sposób funkcjonuje na przykład Borussia Dortmund. Większość ekipy zarządzającej to ludzie, którzy są kibicami Borussi i od lat deklarują się jako tacy. Zarówo Reinhard Rauball jak i Watzke, Lunow, nie wspominając już o Zorcu i ekipe zarządzającej futbolem, to wszyscy ludzie, którzy są z Borussią związani od wielu, wielu lat. Zorc spędził tam całą karierę, cała reszta ekipy to kibice, którzy na Borussie chadzali jako dzieciaki.
I teraz porównaj sobie BVB z przykładowym United. Ten drugi jest zarządzany przez profesjonalny zespół menadżerski, który został zatrudniony w celu zwiększenia kapitalizacji spółki. Zero przywiązania do klubu i zrozumienia dla sportu. Od dziesięciu lat nie udało im się nic osiągnąc w kraju, dopiero zatrudnienie starej ekipy pozwala myśleć, że mają szansę wybić się z przeciętności.
Borussia to znakomity przykład ekipy, która jest efektywna, ale na pierwszym miejscu stawia wartości bliskie Dortmundowi. Po raz kolejny, to nie oznacza nieefektywności w zarządzaniu. Każda z osób, która zasiada we władzach spółki, jest nie tyle profesjonalistą, co raczej ekspertem w skali krajowej lub europejskiej w swojej dziedzinie.
I tak widzę tą 'Wiślackość'. Oparcie się.na profesjonalnym zarządzaniu. Docenienie ludzi związanych z Wisłą, nawet jeżeli teoretycznie podpada to pod koncept nepotyzmu czy 'firmy rodzinnej'. Przykładowo ja nie widzę żadnego zagrożenia w tym, żeby Brzęczek czy Bartek Iwan mieliby coś w naszych strukturach znaczyć.
Bliżej?