|
To jest kwestia techniki. Natomiast tej piłki nie mógł złapać bo przez ślamazarność jego kończyn dolnych sięgał piłki w najwyższym punkcie jej lotu. U bramkarza jak u boksera podstawa to szybkie nogi, umiejętność błyskawicznego przesunięcia środka ciężkości, bez tego broni tylko to co ma w zasięgu rąk a co leci choćby cm dalej to wpuszcza. We wczorajszej sytuacji zamiast wyskakiwać z miejsca z obu nóg tracąc w dodatku czas na naskok, powinien zrobić zakrok lewą nogą odbić się lekko w tył i bez żadnego wysiłku opadającą już piłkę przenieść nad poprzeczką na róg lewą ręką, albo wypiąstkować daleko w stronę autu prawą pięścią.
Jest takie ćwiczenie dla bramkarzy w trampkarzach, rzuca się piłkę tak żeby przechodziła nad ćwiczącym lobem, a ten zamiast robić to co wczoraj zdobił Lis, robi to co opisałem. To jest trening schematów ruchowych, one muszą się wczytać. To samo z wybiciem z miejsca, przy padzie w którąś stronę wewnętrzna noga MUSI zrobić wykrok w kierunku w którym sięgamy, ćwiczy się to rzucając się po dojściu krokiem dostawnym, żeby nabrać nawyku. Nie wiem czy w przypadku Lisa na to wszystko nie jest za późno, ale trzeba to piłować do znudzenia.
|