I tych przykładów możesz sobie mnożyć ile chcesz, ale nie zmienia to faktu, że Uryga w Wiśle grał nieźle, bo jest po prostu niezłym graczem. Nie był wybitny i nie był aż taki słaby, jak go teraz próbujesz narysować - w zestawieniach naszych obrońców z tej dekady trafił i na Bunozę w formie i na Chaveza i na Głowackiego i Sadloka z czasów, gdy jeszcze grywał na środku. Wciąż był to poziom nieco wyższy od tak chwalonego przez Ciebie Lukasa, którego lubię jako człowieka, ale piłkarzem był przeciętnym z tendencją do znikania. Własnie dlatego Klemenz został odpalony przez kilka klubów - w tym teraz przez nas. W kontekście słabości innych pozycji - ot chociażby lewej pomocy - ta obrona była naszą najlepszą formacją przez wiele lat i nie dziwi, że Alan odchodził wtedy do Płocka - zresztą kilka lat wcześniej w podobnych okolicznościach z Wisły odchodził Nalepa, bo i dla niego miejsca nie było. Uryga nie był wybitny, ale te prawie/ponad sto spotkań dla Wisły zagrał i zagrał je nieźle - dokładnie tak jak to określiłem wcześniej. Wyzywanie go, umniejszanie jego roli i - z tego co rozumiem to miałeś na myśli - nieuznawanie go za wychowanka, jest po prostu głupotą. W kontekście tych stu spotkań Urygi na jego pozycji, pamiętam może kilka błędów, które kosztowały nas punkty. Dużo więcej zagrał meczów solidnych, albo nawet dobrych.
A z drugą częścią wypowiedzi nie bardzo rozumiem do czego pijesz. Jeśli do tego, że niby Małecki był tak zajebistym graczem i tak diametralnie odstawał poziomem od Urygi, to się nie zgadzam. Oczywiście, że miał większy wpływ na grę zespołu przez te wszystkie lata w klubie, ale Mały był piłkarzem chimreycznym jak mało który zawodnik w naszej historii i na każde dobre spotkanie przypadał mecz, w którym biegał sam ze sobą, marnując nam punkty. Rzecz jasna wolumenowo grał więcej, a jako, że grywał na pozycji napastnika łamane na skrzydłowego to wturlał tych bramek i asyst przez te dwanaście - czy ile tam grał u nas - sezonów sporo. Ale robienie z niego bożka nie ma sensu.
A więc zestawienie Małecki więcej dla nas znaczy niż Uryga bo wturlał więcej bramek, jest słabe. Ten sam Małecki umierał za Pogoń i bujał się z kominiarzami rozpierdalającymi klub, ale mam mieć do niego większy szacunek niż do wychowanka, który spędził u nas ponad dekadę?