Ten derbowy remis sprawił, że teraz zdecydowanie broni się ta decyzja, żeby od razu po zwolnieniu Skowronka, a nie w przerwie świątecznej nasz Aragorn przejął drużynę. Bo gdyby były trzy gongi na powitanie, to byłoby mu jednak mimo wszystko o wiele trudniej.
A tak? Mamy teraz do rozegrania dwa fajne mecze i paradoksalnie na dużym komforcie, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje w nich jakichkolwiek punktów (a jak sobie zagrają bez spiętych dup i na fantazji to te punkty jakieś mogą cudem wpaść, co dodatkowo zbudowałoby atmosferę przed zimowymi przygotowaniami)
Lech meczem z nami będzie kończył niespełna trzytygodniowy maraton, w którym spotkanie z nami będzie siódmym z rzędu granym co trzy dni. Czy aby na pewno nie możemy ich tam walnąć?
