-`
Jaroo1 napisał(a):

Rozwój klubu od podstaw i najwazniejsze - zmiana mentalności - po latach oglądania tej piłki uwazam, że tylko to może dac stały efekt i stabilizację a nie wyskok i poł sezonu czy dwa lepsze sezony.
|
Na zachodzie problem pozycji trenera w szatni jest rozwiązany systemowo. Do dyspozycji ma dwudziestu zawodników na porównywalnym poziomie i jak jeden czy nawet kilku postanowi trenera zwolnić to są inni na ich miejsce. Dopiero jeżeli trener swoimi posunięciami zrazi do siebie wszystkich to jest skończony, Hyballa wspominał coś o tym w którymś z wywiadów. Zespół musi wierzyć w trenera że jego pomysły mają szansę przynieść efekty, wtedy nawet zapieprzanie na treningach jest przyjemne, jeżeli później w meczu biega się na luziku, a rywal zdycha po półgodzinie.
Piłkarz potrafi ocenić czy trener ma pojęcie bardzo szybko, skoro wszyscy widzieli co wyprawiał poprzedni trener to w szatni tego nie było widać? Może to był powód apatii na boisku, braku sił w 60 minucie, frajerskich zachowań w grze itd. Nie mówię o zwalnianiu trenera, ale jak słyszysz podpowiedź z ławki, go,go,go to co to ma znaczyć? Tym bardziej jak w szatni plan brzmiał "panowie wychodzimy i walczymy". Bo ja innej myśli w grze drużyny Skowronka nie widziałem.
Nawet w Mielcu, tam mieliśmy zwyczajnie farta jak stąd do księżyca i nastrzelaliśmy bramek, organizacja gry była taką samą padliną jak wcześniej i później.
A teraz do meritum. Ja nie oczekuję, a tym bardziej nie wymagam rewelacyjnych wyników już. Mimo, że uważam ze na takie nas stać i osiąganie ich powinno być celem drużyny już. Jestem przekonany, że z nowym trenerem właśnie taki cel zostanie postawiony, wygrana w każdym kolejnym meczu, niezależnie od przeciwnika i pozycji w tabeli. Gdzie nas to zaprowadzi zobaczymy na koniec sezonu. Wiem banały wypisuję, tyle że teraz kiedy na ławce jest trener to drogą do tego celu może być i będzie POPRAWA GRY ZESPOŁU, od kwestii motorycznych, przez ustawienie, taktykę, aż do najważniejszej kwestii czyli wyzwolenia potencjału w każdym zawodniku z osobna. Kiedyś lata temu już tu o tym pisałem. Jesteś dokładnie tak dobry jak uważasz, że jesteś, nie da się być lepszym niż się myśli. I tu pojawia się rola trenera, on musi umieć przekonać do podejmowania prób "niewykonalnych" czy to rozegrania piłki czy dryblingu czy bezczelnego podania w uliczkę między trzech obrońców, którego żaden z nich się nie spodziewa, żeby mogło się okazać że z "niewykonalnego" zadanie staje się "cudowne", "magiczne", "boskie" czy czego tam jeszcze komentatorzy nie wymyślą. Klapka musi się przestawić najpierw w głowach każdego z zawodników, muszą się odważyć. Oczywiście nie od razu się uda i będzie strata, kontra, czasem bramka, ale to nie może powodować braku prób. Przeciwnie prób musi być tym więcej żeby nauczyć się zapobiegać, asekurować, odzyskiwać piłkę w 4 sekundy po stracie, czy nie o tym mówił Hyballa jako swojej filozofii gry? Na tym polega rozwój, na przekraczaniu kolejnych niemożliwych granic. Czy dziecko uczące się chodzić przejmuje się tym że się przewróciło? Do niedawna słyszeliśmy "w meczach u siebie tracimy bramki bo gramy za wysoko". To tak jakby powiedzieć, że dziecko się przewróciło bo próbowało wstawać. Każdy wie jakie są konsekwencje tego typu podejścia. Dziecko się przemieści, ale nigdy nie pobiegnie. Teraz mamy nadzieje nauczyć się chodzić, pewnie nie raz się przewrócimy, pojawią się głosy szyderstwa, ale ostatecznie będziemy biegać i z radosnym uśmiechem na twarzy przeskakiwać nad tymi którzy wciąż pełzają ...
I to jest rozwój od podstaw. Podstawą jest właśnie gra drużyny. Jak będzie dobra to będą wyniki. Jak będą wyniki to będą kibice. Jak będą kibice to będą sponsorzy. Jak będą sponsorzy to będą pieniądze. Jak będą pieniądze to będzie można kupić zawodnika umiejącego biegać, a nie tylko pełzać, albo uczyć zawodników chodzić już w juniorach i może wchodząc do pierwszego zespołu będą już potrafili biegać. I nie trzeba będzie w pierwszej drużynie uczyć się chodzić... tam będą się uczyć latać...