|
Zanim wiedział, że wyląduje w Krakowie powiedział kilka ciekawych rzeczy.
Teraz musi pokazać, że ma najdłuższego
z fb Michała Treli:
Mentalność gangsta i udowadnianie, kto ma dłuższego. Peter Hyballa o zawodzie trenera
Tak się złożyło, że w poniedziałek, dwa dni przed objęciem Wisły Kraków, Peter Hyballa wziął udział w programie âBohndesligaâ, podsumowującym kolejkę w Niemczech. W trakcie rozmowy podzielił się wieloma ciekawymi przemyśleniami, które mogą wiele powiedzieć o nim jako trenerze. Teraz, będąc zatrudniony w nowym klubie i w nowym kraju, pewnie będzie się wypowiadał ostrożniej, więc tym bardziej warto zajrzeć do tego, jak myśli o piłce i prowadzeniu drużyny.
O zawodzie trenera: - Zawód trenera także dlatego jest interesujący, że czasem ty wołasz głośno przy linii, że wszyscy wracamy do obrony, a dwóch stoi z przodu i udaje, że nie słyszy. To taki moment, w którym musicie sobie ustalić, kto z was ma dłuższego. Typowe starcie samców w stadzie. Dla ciebie jako trenera jest wtedy pytanie: stracę jednego zawodnika, czy stracę całą drużynę. To samo, gdy masz konflikt z prezesem albo dyrektorem sportowym i cały zespół wie potem, że skład ustawiasz nie tak, jak sam uważasz, tylko tak, żeby się im przypodobać. Jesteś spalony. Jako trener też zawsze chcesz się ustawiać w jakiejś pozycji. Jeśli przychodzisz do klubu jako ktoś z doświadczeniem i nazwiskiem, na początku masz łatwiej, bo drużyna czuje do ciebie respekt. Jeśli tego nie masz, musisz jak najszybciej zacząć wygrywać. Wtedy za tobą pójdą. Muszą jednak zobaczyć efekt.
O jedności drużyny w trakcie kryzysu: Jedność drużyny i wszystkie te slogany DFB jak âDie Mannschaftâ to nie jest coś dla mnie. Bardzo ważne, by w zespole był ferment. By była mentalność âgangstaâ. Potrzeba ludzi z krwi i kości. Trener musi wiedzieć, że ten ferment to coś pozytywnego. Że gorsze od tego, że ktoś kogoś obraził, jest totalna rezygnacja i cisza w szatni. Zwłaszcza ofensywni gracze mają swoje humory. Trenerowi płacą sporo pieniędzy właśnie za to, by okiełznał ludzi, którzy są trochę inni niż reszta. Jeśli pewnego dnia ktoś w stanie w szatni i mówi swoje zdanie, musisz jako trener umieć rozpoznać, czy przesadził, pozwolił sobie na zbyt wiele, czy nazwał rzeczy, które wymagały nazwania. Opowiadamy ciągle, że tęsknimy za piłkarzami z charakterem, ale gdy się tacy pojawią, sami ich deptamy, bo mówimy, że potrzebujemy jedności i zgody. Nie, potrzebujemy fermentu. Można oczywiście wyrzucić zawodnika z drużyny, czasem trzeba to zrobić. Sam to czasem robiłem. Ale jakoś nie mogę powiedzieć, żeby po tym coś się poprawiło.
O tym, jak młodzi piłkarze odlatują: - Długo byłem trenerem młodzieży. Da się u młodych zawodników zauważyć syndrom studenta, któremu dobrze poszło na egzaminie. âJakoś sobie zawsze dam radęâ. Gdy wygrają dwa mecze, od razu czują się trochę lepsi. Zaczynają tracić kontakt z rzeczywistością. Jeśli ktoś już przeżył kryzysy, wie, że za tydzień jest następny mecz i historia zaczyna się od nowa. W takich sytuacjach kluczowe jest, jak twardy jesteś jako trener. Czy trochę się ciebie boją. Trzeba ich czasem przycisnąć. Szatnia musi płonąć zwłaszcza po zwycięstwach.
O tym, dlaczego niektórzy trenerzy zwlekają ze zmianami: - Czasem chcą wykazać trochę cierpliwości, wykazać zaufanie względem zawodników. Przy okazji stworzyć przed rywalem pozory pewności siebie. âNiczego nie zmieniam, bo wiem, że i tak wygramyâ. Młodzi trenerzy są z natury mniej cierpliwi. To kwestia pokoleniowa. Ja też kiedyś zmieniałem nawet po kwadransie. Choćby po to, by pokazać, że to ja tu jestem szefem.
O defensywnych stałych fragmentach gry: - Najważniejsze wydarzenia zwykle odbywają się na bliższym i dalszym słupku. Środek służy głównie do tego, by zablokować różne korytarze dostania się w okolice słupków (âŚ) Wielu zawodników, kryjąc, stoi dziś z tyłu i obserwuje, co się dzieje przed nimi. Brakuje często wskoczenia w decydującym momencie przed rywala albo stanięcia chociaż obok niego.
O zmianach trenerów: - Z mojego doświadczenia wynika, że na zmianę trenera zawsze są pieniądze. Nawet w klubach, w których nie ma ich na pensje. Trenerzy pakują się nawet w najtrudniejsze sytuacje, bo każdy myśli, że akurat on wie, co zrobić, by sobie poradzić. Większość trenerów ma dobrze pojętą pewność siebie. Czasem idącą w kierunku narcyzmu.
O piłkarzach spoza systemu: - Wout Weghorst (napastnik Wolfsburga â przyp. MT) nie przeszedł przez żadną akademię, tylko przez amatorskie kluby. Bardzo często słyszał w młodości, czego nie potrafi. Tymczasem przypudrowani piłkarze z akademii od 15 roku życia słyszą od swoich siedmiu agentów, jacy są super. Weghorst pierwszy raz usłyszał, że coś potrafi, jak miał 23 lata. Wtedy wiedział już jednak, że trzeba zasuwać, żeby do czegoś dojść.
O tym, czy dałoby się wychować Maradonę w akademii: - Gangsta-trener by sobie poradził, bo też jest inny niż wszyscy. Takiemu indywidualiście trzeba pozwolić działać. Dać mu wolność. W akademiach nie ma wolności. Jest zbyt dużo opiekunów. W sztabie drużyny jest dziesięciu specjalistów i każdy coś chce ci wpoić. Trener przygotowania fizycznego dba, byś był dobrze przygotowany atletycznie. Dietetyk stara się, żebyś uważał na każdą kalorię. Psycholog próbuje sprawić, że w tym wszystkim zachowasz jeszcze cząstkę normalnego dzieciństwa. Ci chłopcy słyszą za dużo wskazówek. Poza tym, trenerzy młodzieży ciągle widzą tylko drużynę. Ich wzorami są Guardiola i Klopp, więc prowadzą drużynę jakby składała się z seniorów. W efekcie, jeśli młody Maradona nie zamknie półprzestrzeni, następnym razem może stracić miejsce w składzie. Możliwe, że w końcu da sobie spokój z futbolem.
Kibic z sektora A wizytówką klubu
|