|
Najlepiej żeby to był ambitny trener, preferujący ładną, ofensywną piłkę, bo już mam dość tego siermiężnego, defensywnego stylu, przez co naszą ligę szkoda oglądać.
Najważniejsze, bez zależności menedżerskich, bo w przeszłości wielokrotnie przekonywaliśmy się do czego to prowadzi (Petrescu z Vargą, Valckx z Maaskantem, Junco z Ramirezem, Carrillo z Mitroviciem). O innych klubach nawet nie warto wspominać.
Nasza liga jest jaka jest, ale 90% zagranicznych trenerów i piłkarzy nie sprawdza się, bo po prostu trafiają odrzuty.
Weźmy takiego Maaskanta. Niby to był trener? (choć na takie miano nie zasłużył po roku pracy) z Holandii. Jego upadek w Wiśle, o późniejszej karierze nawet nie ma co wspominać, bo jej nie było. Przebieraniec. Jego dobre wyniki przez krótki czas to Melikson, potem pamiętamy co było. Kompromitacja.
Kto się sprawdził? Może Czerczesow, może Berg. A cała reszta? Niepotrzebna
Realia są jakie są, więc nowy trener Wisły nie będzie wybrany przez dokładną analizę kandydatów, itp.
Bądźmy poważni. Kto miałby tego dokonać? Dyrektora nie ma, prezesa nie ma. Jedynie znajomości Jakuba z Niemiec.
Ale to też nie może być trener, który coś miał dwadzieścia lat temu, a od tego czasu równia pochyla. Zgrane karty to tylko strata czasu i pieniędzy.
W zasadzie, przez ostatnie dwadzieścia lat był jeden trener sprowadzony z innego kraju, który odmienił Polski klub i wzniósł na nieosiągalny potem poziom.
To Polak Henryk Kasperczak
Pamiętam i dziękuję, bo to przepiękny czas. Schalke - Wisła - 1:4. Hajto do dzisiaj załamany.
W Wiśle po raz kolejny przerabiamy szrot zagraniczny sprowadzany na potęgę. Kilkanaście transferów, a nie ma kto grać.
Jestem ciekawy, kto weźmie odpowiedzialność za ten burdel transferowy z ostatnich miesięcy.
Śmieszy mnie chwalenie Kikusia, bo gdyby nie Carlitos, to byłaby strefa spadkowa, bo tego nie dało się oglądać.
A tak skończy się na jakimś figurancie, bo wujek musi być trenerem po ME.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 29.11.2020 o godz. 21:39.
|