Ogryzek napisał(a):

|
Najpierw to ty wróc do mojego wczesniejszego posta i odpowiedz na pytanie, czemu to nie płakałeś po wygranej za Stolarczyka z ŁKS że tylko 4-0 jak po wygranej ze Stalą 6-0? Hipokryzja? Chyba tak. A teraz rozbieg i wiesz co.
|
Nigdzie nie płakałem. To po pierwsze.
Po drugie: o ile sobie przypominam, w meczu z ŁKS za Stolarczyka po prostu graliśmy w piłkę. I nie wysokość wyniku była ważna, ale sposób grania aż do końca.
Dlatego nawet jak przegrywamy, ale widzę pozytywy w grze to są dla mnie powody do zadowolenia, a jak wygrywamy, ale widzę ewidentną słabość jak w meczu z Podbeskidziem to powodów do zadowolenia (poza zadowoleniem z wyniku) nie ma.
Pozytywy w grze (nawet mimo porażek) zwiastują, że w końcu i wyniki będą zgodne z grą, nawet jeśli rywal strzeli pierwszą bramkę.
Negatywy w grze (nawet mimo wysokich zwycięstw) zwiastują, że w końcu i wyniki będą zgodne z grą - czyli nadal będziemy obrywać, jeśli rywal strzeli pierwszą bramkę.
To takie trudne do zrozumienia?