Framat - współczuję, że czułeś zażenowanie oglądając ostatnie 30 minut meczu...
Miałem kolega niemca, który odwrócił się od reprezentacji i przestał ją oglądać w 2014 roku. W tym meczu bowiem, jego kadra zagrał na maksa tylko pierwsze 30 minut... Potem zwolnili tempo, a w przerwie ustalili, że... odpuszczają mecz. Zawodowi piłkarze, zarabiający miliony - ustalili, że odpuszczają grę.
Tak, tak, zaczęli sobie grać na półgwizdka. Całe Niemcy ich wybuczały.
W drugiej połowie zagrali może 10 minut - reszta to chodzony. A końcówka to już totalna żenada - obrońca w ostatniej minucie meczu odpuszcza krycie i pozwala napastnikowi strzelić gola.
Ten haniebny mecz, w którym naród niemiecki czuł zażenowanie przez 60 minut gry (a nie tak jak Ty, ledwie 30), to słynne 7:1 z Brazylią.
---
A poważnie, to bredzicie już konkretnie:
Cytat:
|
Im chodzi o to, że znów gramy to przez co traciliśmy punkty, czyli BRAMKA i cofanie się, granie na alibi.
|
Nic podobnego, było dokładnie odwrotnie.
Strzelilśmy bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt bramka.
Strzelilśmy drugą bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt bramka.
Strzelilśmy trzecią bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt bramka.Strzelilśmy czwartą bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt bramka.Strzelilśmy piątą bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt bramka.Strzelilśmy szóstą bramkę i NIE COFNELIŚMY SIĘ, tylko atakowaliśmy dalej - efekt prawie gol po strzale Abramowicza i kilka innych sytuacji.
A to, że później graliśmy z mniejszą intensywnością? Wy tak poważnie?
Przecież 99% drużyn w naszej lidze i z 90% w Europie tak robi przy prowadzeniu dwoma, trzema bramkami. Zaczyna się zwalnianie akcji, symulowanie fauli i urazów (tutaj rządzą drużyny Probierza, których piłkarze umierają przy 1-0), przeciąganie zmian...
My nawet przy 6-0 czegoś takiego nie robiliśmy...
Absurd te wasze posty.