serek.c2 napisał(a):

|
Ps. Jesteś w stanie sobie wyobrazić, że klub świadomie wystawia do gry zawodnika z objawami i zabiera go w podróż autokarem z innymi zawodnikami wiedząc, że może zarażać? Przecież to niedorzeczne...
|
Cały czas się nie rozumiemy.
Nie. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że klub (w zależności od perspektywy) zlekceważył temat albo nie dmuchał na zimne (istotnie osłabionego zawodnika by nie wystawił, bo w ten sposób osłabiałby skład). Podejrzewam, że tak robią też inne kluby w ekstraklasie, co irytuje mnie tak samo, jak w przypadku Wisły. Jak było, pewnie nie dowiemy się, bo jeżeli nie kasłał, nie narzekał na bóle mięśni, nie miał gorączki etc., to jak można udowodnić, że "czuł się niewyraźnie". Oficjalna wersja jest więc taka, jak w oświadczeniu klubu i wypowiedziach trenera i zawodnika, nie naruszyliśmy procedur, objawy pojawiły się nagle w czasie 45 minut pierwszej połowy, jest ok. Czy jednak zachowaliśmy się do końca odpowiedzialnie? Tego dotyczą moje pytania, które pozwalam sobie zadawać w ślad wątpliwościami dziennikarzy.
Nie czuję zatem potrzeby kamienowania Jadczaka, który nawet jeśli irytujący, nie minął się daleko z prawdą i najwyraźniej nie brał informacji z powietrza. Po wszystkich historiach wokół Wisły, dziwi mnie, że ktoś z kibiców w ogóle czuje taką potrzebę. Klub został uratowany, jesteśmy wdzięczni ratownikom, teraz można przyglądać się im, jak go prowadzą, profesjonalizują itd. To wymaga czasu i cierpliwości, ale także stawiania pytań, oceniania, wytykania błędów i chwalenia za sukcesy. W czym irytujące Jadczaki mogą być przydatne, bo skąd kibice mają czerpać wiedzę o klubie, jak nie z mediów.
Co do Migi - przestrzelił całkowicie ze Stechertem, za co odsądzałem go tu od czci i wiary, ale następnie miał świetnego nosa albo wiedzę (którą się nie podzielił) na temat Sarapaty i Towarzystwa, a wtedy nie wierzyłem mu, właśnie dlatego, że przestrzelił ze Stechertem. Od czasu ostatnich zawirowań w klubie patrzę na niego inaczej.
Co do kompetencji - tak, uważam, że od pisania takich oświadczeń jest Zarząd, a nie Rada Nadzorcza ani akcjonariusze. A już najlepiej, jakby takie oświadczenia nie powstawały w ogóle, bo ani one nie są profesjonalne i wyważone, ani skuteczne. Tykanie dziennikarzy w takim temacie w naszej sytuacji w mediach społecznościowych nie służy klubowi, co najwyżej sprawi, że kibice spojrzą życzliwszym okiem na obecną sytuacje w klubie i zapomną o ostatnich potknięciach.