MaLk napisał(a):

Nie no, bądźmy poważni - "życzliwy" w odniesieniu do tego wywiadu to eufemizm, bo przeprowadzający wywiad jedyne co robi, to potakuje równoważnikami zdań Obidzińskiemu i wyczytuje pytania z ustalonej listy.
Daleki jestem od spiskowych teorii dziejów, bo z tego quasi-wywiadu wynika nie jakiś mityczny spisek, tylko klasyczne dla Weszło wchodzenie do tyłka Leśnemu i jego przyjaciołom.
W sumie nawet w tym tekście Obidziński wyraźnie potwierdził, że odbywała się tam rozgrywka pomiędzy frakcją warszawską (której zasługi przy ratowaniu klubu są nie do przecenienia, żeby nie było wątpliwości) a frakcją Kuby. Pomijając już fakt, że moje zdanie na temat całokształtu działalności i umiejętności Obidzińskiego pozostaje niezmienne, to jest rzeczą oczywistą, że jako jedyny pozostały przedstawiciel frakcji warszawskiej prędzej czy później musiał wylecieć, bo niezgodność prezentowanych filozofii podejścia do klubu aż kłuje po oczach.
Generalnie, dopóki było pospolite ruszenie i praca "społeczna", różnica ta nie była aż tak widoczna. W ogóle błędem było pozostawienie Obidzińskiego po tym etapie, powinien odejść w glorii i chwały jednego ze zbawców klubu, jak reszta kolegów z Warszawy. Problem polega na tym, że nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pozostając próbował sobie głównie "odrobić" to, co poświęcił za darmo. No ale wtedy już z automatu wylatuje z grona "społeczniaków" i poddaje się pełnej ocenie za profesjonalizm swoich działań. Zwłaszcza w kontrze do trio, które dalej "dokładało" do tego interesu.
|
autoryzowany na 10tą stronę łącznie z pytaniami to widać na kilometr
biorąc pod uwagę że Weszło przecież było jednym z autorów ściągnięcia Obiego (via Leśny?) do Wisły , wiadomo że bedą bronić swojego