|
Szot rzeczywiscie niby biegal w te i z powrotem, tylko jakim tempem ? Wszystko jednostajnie, zero przyspieszenia w kluczowych momentach jakby go ktos zywcem wyciagnal z jakis zapuszczonych oldboyow Jego powroty do obrony to momentami przerazajace czlapanie beztroskiej sarenki. Obawiam sie ze to kolejny jakze wywazony element do tej wislackiej ukladanki pt. "najgorsza obrona w lidze juz od kilku sezonow".
|