|
Mnie chodzi o dwa aspekty pracy Trenera Skowronka, do których mam zastrzeżenia: zmiany w trakcie meczu i komunikacja. Podobno Trener Skowronek jest dobrze przygotowany do zawodu w sensie merytorycznym, czyli ogarnia niuanse związane z przygotowaniem taktycznym, czytaniem gry przeciwnika, i tak dalej. Nie wypowiadam się w kwestii przygotowania fizycznego, bo tutaj trzeba więcej czasu. Wiem, że ma kłopot z łapaniem kontaktu z piłkarzami, ale to nie jest sedno sprawy. Aby uchwycić sedno, trzeba popatrzeć na dzisiejsze zmiany. Schodzi z boiska Yeboah, wchodzi Niepsuj na prawa obronę, a na pomoc idzie Szot. Jaki sygnał wysyłamy piłkarzom na boisku? "Bronimy". Czyli cofamy się. Efekt widzieliśmy. Później nikt z wchodzących nic nie wniósł ani w defensywie, ani w ofensywie, więc po co robić zmiany? A Maczek na środku za Bashę to już w ogóle jakiś kosmos. Brakło jednak zdecydowanej postawy naszych piłkarzy przy stanie 1-2, a tu potrzebna jest charyzma trenera. Przy całym szacunku do warsztatu trenerskiego, ja tej charyzmy nie dostrzegam. Przy okazji przypomina mi się sytuacyjny dowcip (z brodą): nabór do pracy, przed HRowcami leży stos CV, nagle dyrektor HR bierze pół i wywala do niszczarki. Pozostali pytają: czemu Pan to zrobił? Te CV były tak samo dobre jak te, które zostały na stole. Na to dyrektor HR: "mieli pecha. Nasza firma nie potrzebuje pechowców".
Do what you mean and mean what you do.
|