dziki napisał(a):

Ale w ten sposób można było się skupić na tym, żeby kadra powoli się wymieniała - od ofensywy poprzez defensywę konczywszy na pomocy.
(...)
Więc jeśli mielibyśmy mieć jeszcze ten sezon na straty 'byle się utrzymać', zaczęlibyśmy wprowadzać do drużyny kilku młodzieżowców, finanse zaczęłyby wyglądać lepiej i na przykład pod koniec sezonu opchnęlibyśmy Hoyo i Buksę za łącznie dziesięć baniek jak w jakiejś.bajkowej historii, to nagle się okaże, że za rok wchodzimy do ligi z dobrym budżetem, z racjonalnym długiem - a może i nawet bezpiecznym budżetem - i połową kadry, która może rywalizować o pozycje pucharowe. A to oznaczałoby pewnie serię transferów i zatrudnienie trenera, który ogarnia czaczę [zakładając, że Skowronkowi by nie wyszło w czasie tego roku zero].
|
Przypomnę, że odnosiłem się do słów o wymianie
80% kadry
co sezon. Na to nas w dłuższej perspektywie nie stać.
Nie mam nic przeciwko powolnemu i zrównoważonemu wychodzeniu z długów. Z tego, co napisałem, wynika, że wprost przeciwnie. A historia BVB co do zasady powinna być dla nas, że nie wspomnę o Błaszczykowskim, punktem odniesienia do ścieżki wychodzenia z kryzysu.
Oczywiście z drobnymi poprawkami na jakieś tam drobiazgi, takie jak brak majątku do sprzedania czy to, że jak BVB była na granicy bankructwa, to miasto obniżyło im czynsz za stadion, a w przypadku Wisły Majchrowski zareagował żądaniem natychmiastowej spłaty zaległości.