FraMat napisał(a):

Zawsze przy analizie przyczyn słabszej gry można szukać ich albo w kiepskim warsztacie trenera, albo w kiepskiej postawie i niskich umiejętnościach piłkarzy.
|
Masz rację - bo nasz Nagelsmann z Bytomia może rozpisywać tysiące schematów a potem wychodzi Janicki, Klemenz, Lis czy Beciraj i zamiast powiedzmy 2:0 dla nas jest 0:2.
Ale:
To przygotowanie fizyczne kuleje ewidentnie i kto wie, czy właśnie nie z tego powodu biorą się aż tak kuriozalne błędy.
Wychodzi tutaj wada trenejro, który sam wspominał, ze ma silne przekonanie o własnej nieomylności. Po wznowieniu rozgrywek wyglądało to słabo i teraz podobnie...Z drugiej strony to jest fenomen, bo przecież w poważnych drużynach/ligach taki temat jak braki w przygotowaniu fizycznym nie występuje, nikt się nad tym nie zastanawia.
Jeżeli chodzi o ten aspekt, to najbliższe dwa tygodnie powinny sprawić, że sytuacja wróci do normy.
Mnie martwi co innego: Bytomski Nagelsman nie czuje kompletnie meczu, jego zmiany są często niedorzeczne. Pamiętam taki mecz w poprzednim sezonie z Górnikiem. Prowadziliśmy ale przedziwnie zmiany i ostatecznie mecz w palnik.
Puchar Polski też w znacznej mierze przegrany przez zmiany. Wczoraj też dziwacznie.
Po drugie: patrzę.sobie na składy z Ostrowca, Białego i z wczoraj. I tutaj nie widzę jakiejś myśli przewodniej. W sparingach fajnie grał Szot, ale dwa pierwsze mecze na ławce, podczas gdy zagrał nawet Plewka...
Boguski - dał ciała w Ostrowcu ale teraz to mam wrażenie że jest poniewierany, atmosferze w szatni to nie pomoże.
Przykładów jest więcej.
No i trzecia rzecz: Brak jakiegokolwiek zagrożenia ze stałych fragmentów. To miał być konik naszego trenejro ale jest jak u Kononowicza.
Ciężka decyzja przed naszymi włodarzami - ale trzeba się już rozglądać za kimś nowym. Dwa mecze po przerwie reprezentacyjnej i jeżeli nic się nie zmieni to trzeba zmieniać.
To są dodatkowe koszty ale z drugiej strony Wisły już nie stać na takie dziadostwo. Okres ochronny się skończył, teraz trzeba grać i punktować.