Inna sprawa, że my jesteśmy nieźle rozpieszczeni z tą wiślackością, weźmy takiego Maćka Sadloka.
Gra u nas 6 lat, w żadnym chyba sezonie nie dał się nikomu wyrzucić ze składu, gra praktycznie od dechy do dechy.
Przynajmniej chwilami była to zresztą całkiem przyzwoita gra, skoro się ocierał o kadrę.
Emocjonalnie też chyba jest zaangażowany w wystarczającym stopniu.
Po drugiej stronie Błoń w analogicznej sytuacji (podobnie zresztą jak w połowie polskich klubów) śpiewaliby o nim piosenki
A Boguś?
