Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#151
Stary 09.08.2020, 20:33
X-Ray napisał(a):Wyświetl post
Prezes ma wykonywać polecenia właścicieli
No właśnie nie, nie ma. W polskim "systemie" prawa spółek działa to zupełnie inaczej. Prezes ma zarządzać spółką według swojej najlepszej wiedzy, a właściciele nie mają prawa mu wydawać wiążących poleceń. I odpowiedzialność prawną za te decyzje ponosi prezes, nie właściciele. Właściciele mogą go co najwyżej odwołać.

Cytat:
Wydawało mi się, że działania zarządzających polegają na rozmowie, wspólnym planie działania i realizacji a za chwile wyjdzie na to, że Piotrek to był osobny elektron.
Zarządzających - tak. Tyle tylko, że zarządzający był w tym czasie 1 (słownie: jeden). Obidziński. Trio właścicielskie (uwzględniając Dawida w imieniu Kuby) pełniło wyłącznie funkcje nadzorcze, nie zarządzające.

Jontek napisał(a):
Prawda jest taka, że Obi zawalił negocjacje, ale to trójca najbardziej zawiniła dając Obiemu rzecz, na której się nie zna.
Na tej akurat robocie nie znał się także ani Królewski, ani Jażdżyński, ani Dawid, a Kuba o tyle, że kiedyś jego kontrakty też były negocjowane (pytanie czy przez niego samego, czy przez menedżera). Z pionu sportowego de facto sami wtedy zrezygnowali w imię cięcia kosztów. Innemi słowy - nikogo innego, merytorycznie przygotowanego, do pomocy lub wyręczenia Obidzińskiego nie było. Ale nie słyszałem, żeby Obidziński jakoś protestował, że się nie zna i potrzebuje pomocy. Żeby rezygnował z zarządu, szukał profesjonalistów, bronił się przed powierzeniem mu fuchy, na której się nie znał. Nikt z pistoletem przy głowie nie kazał mu się w to pakować. Mógł zrezygnować po wykonaniu tego, na czym się zna (drastyczne, zadaniowe cięcie kosztów) i odpuścić bieżące zarządzanie klubem sportowym, w czym nie miał żadnego doświadczenia. Ale jednak wziął to na siebie. Wina jest wiec na równi po jego stronie. Zaryzykował. I (prawdopodobnie) spieprzył. Takie życie.

Jeden z kilku przykładów tego, co się dzieje, jak ktoś restrukturyzuje przez cięcie kosztów i posunie się o jeden krok za daleko. Czasem po prostu nie warto, zaoszczędzisz kilka-kilkanaście tysięcy złotych z myślą, żeby jak najszybciej schodzić z długu, za jakiś czas okazuje się, że straciłeś w ten sposób kilka milionów złotych. Takie życie.

My przed sezonem popełniliśmy kilka takich błędów. Świadomie zrezygnowaliśmy z pionu sportowego. Świadomie ograniczyliśmy kadrę, zakładając, że "jakoś to będzie", a teraz ważniejsze jest cięcie kosztów. Świadomie odpuściliśmy "godziwe" przedłużanie kontraktów. A potem nam się to odbiło czkawką. Los zarządu jest taki, że odpowiedzialność za te błędy spadła na niego, jako "firmującego" swoim podpisem te decyzje, nie na właścicieli.
Odpowiedz cytując