|
Teraz coraz rzadziej piłkarze mają jednego agenta. Najlepsi zawodnicy mogą rzeczywiście mieć jednego, który ma dobrą reputację. Albo tym, którzy nie ruszają się z jednego kraju wystarczy jeden.
Ale jak jest możliwość wyjazdu za granicę, to podpisuje się autoryzację na konkretne rynki. Np. taki Sanchez może mieć podpisany papier z agentem z rynku belgijskiego, agentem z rynku polskiego i agentem z rynku norweskiego.
Teoretycznie więc, jeśli hiszpańska gazeta dzwoni do hiszpańskiego agenta, to on może o niczym nie wiedzieć, bo Sanchez załatwia transfer do Polski z kim innym.
Ale i tak ostatecznie myślę, że to kontrolowany przeciek z klubu w celu eliminacji źródła.
|