|
To ja zadam może głupie pytanie, ale ponoć takich nie ma, więc jakoś ujdzie. W takiej sytuacji jak nasza, czy to my płacimy Macronowi, Macron nam, czy to jest jakiś barter w zamian za promocję? Na czym miałaby polegać podkreśla na dziś wielokrotnie 'lepszość' takiego kontraktu z perspektywy Wisły, poza oczywiście ewentualnymi strojami spoza katalogu, jeśli to nie Macron płaciłby Wiśle za możliwość pokazania się w polskiej telewizji na koszulkach? Dla mnie to jest dość zagadkowa sprawa, bo skoro ktoś cieszył się, że Macron dla Lecha produkuje dużo rzeczy na sprzedaż, to ja właściwie nie wiem czemu taki klub sportowy nie mógłby zamawiać sobie poszczególnych produktów u różnych producentów (również lokalnych) w miarę zapotrzebowania, zamiast skazywać się na kilka lat na łaskę wielkiego korpo które może mieć wbite w swoich mniejszych kontrahentów.
|