|
Powiem wam że przy tej radości z utrzymania to szkoda Rafała, pamiętam ten sezon sprzed kilku lat kiedy walił bramę za bramą i w jednej sytuacji specjalnie nie dotknął piłki turlającej się wzdłuż linii, żeby tylko dać Brożkowi kolejne trafienie (piłka ostatecznie wturlała się do bramki, a Rafał nie był na spalonym). Wiem wiem, zaraz żarty że jakby dotknął to trafiłby w słupek, hehe.
Ale prawda jest taka że to nie jest pazerny gość, a i drugie dno w tym takie że to niemal mój równolatek, który "rósł" i starzał się ze mną więc jest to jeden z ostatnich piłkarzy z którymi czuję specjalną więź. W tym wieku z takimi gabarytami, znowu zbliżonymi do moich, nie jest łatwo walczyć z wyższymi o 20 cm, cięższymi o 20 kilo, i nierzadko młodszymi o 20 lat przeciwnikami.
Życzę mu jeszcze tej jednej pożegnalnej bramki, ale nie z karnego, tylko z gry, najlepiej przesądzającej o zwycięstwie.
Mimo słabej gry pewni siebie i jazda bo my jesteśmy Wisła Kraków i mamy rozpierdalać. W imię Boże ciąć frajerów równo z trawą. A po meczach chodzić na kremówki.
Naszym motto: Panowie, kiełbachy do góry, rąbiemy ich w kakao! Siekać frajerów, do piachu z nimi! Wślizg, wślizg, wślizg!
|