|
Odkąd liga jest w formacie 37 kolejek, co sezon mamy problemy z kontuzjami.
Problemy z kontuzjami są też bezpośrednim efektem naszych problemów finansowych. Musimy zostać w Ekstraklasie, bo inaczej nas nie będzie, więc potrzebujemy piłkarzy z umiejętnościami.
Nie mamy siana na porządnych skautów, którzy zorientują się w całej sytuacji wokół zawodnika, albo po prostu machną ręką na problemy ze zdrowiem, bo przecież potrafi grać w piłkę. To można sprawdzić na materiale na InStacie czy Wyscoucie.
No i bierzemy potem Bashę, który w dobrej formie jest top pomocnikiem w Ekstraklasie, ale czasem się rozwali i mamy wtedy problem.
Tych piłkarzy z umiejętnościami, ale problemami zwykle zbieraliśmy w jednym sezonie 12-13. W efekcie mieliśmy silną pierwszą jedenastkę, którą graliśmy co tydzień. Nie było rotacji, bo na ławce padaka.
Potem ci z pierwszego składu się rozwalali, bo przecież grali co tydzień i jednak biologii nie oszukasz.
W efekcie poziom drastycznie spadał, gdy trzeba było wprowadzić nawet 1-2 zmienników. Samospełniające się proroctwo. Nie grali wcześniej, bo byli słabi. Byli słabi, gdy musieli grać, bo nie grali wcześniej.
Graliśmy słabo, więc czekaliśmy na powrót kontuzjowanych. Ci wracali szybciej niż powinni, bo trzeba ratować wyniki, co jeszcze bardziej zwiększało ryzyko kontuzji.
I tak to się kręciło. Jedni wypadają, inni wracają i potem znowu wypadną na jakiś czas. Czasem tym składakiem dojeżdżaliśmy pod miejsca pucharowe, a ostatnio trzeba było bić się o utrzymanie.
Jakoś wiosną udało się zebrać materiał ludzki. Teraz jesteśmy w stanie zastąpić osłabienia i nie musimy sięgać po piłkarzy z absolutnych rezerw, by łatać pierwszą jedenastkę. Tak było na jesień, gdy straszyliśmy z przodu Zdybowiczem. Gdybyśmy mieli tylu piłkarzy kontuzjowanych jesienią, musielibyśmy grać Amelką Sadlok.
A czasem mamy po prostu pecha jak z Niepsujem i Turgemanem, którzy mają urazy spowodowane starciem na treningu czy w trakcie meczu.
Ostatnio edytowane przez caucus : 01.07.2020 o godz. 13:19.
|