|
Ale wiecie, że nie ma w piłce nożnej czegoś takiego jak indywidualnie trenować kondycję?
To jest sport zespołowy, który opiera się na sprintach, nagłych zatrzymaniach się, zmianach kierunku biegu. Tego nie wyćwiczysz w domu. Nie jesteś w stanie tego wytrenować w żadnym innym miejscu jak boisko piłkarskie.
Nie rzucajcie teraz przykładami, że po tygodniu na siłowni na orliku nagle strzeliliście trzy gole. To nie jest sport wyczynowy.
Potrenują sprinty na bieżni w domu, ewentualnie w parku. I co dalej? Wejdą na boisko piłkarskie, zupełnie inna nawierzchnia, mięśnie nieprzyzwyczajone i już jest kontuzja.
Przez lata w Polsce piłkarze na początek wiosny się sypali, bo najpierw ćwiczyli na sztucznej nawierzchni, potem w Turcji na normalnej murawie, a gdy wracali w lutym, to dalej była zima, więc znów na sztucznej. A każda nawierzchnia inaczej działa na mięśnie, pobudza inne włókna i problem gotowy. Przez to, że w Polsce zimy de facto już nie ma, a w bazach treningowych są podgrzewane nawierzchnie, można uniknąć dużych problemów.
W Anglii i Francji na razie siedzą na dupie. Niby grają cały rok, choć od tego sezonu drużyny miały przerwy w trakcie. Bo już organizmy nie wytrzymywały.
Ale kluczowa sprawa - intensywność treningu. Poczytajcie wywiad z dowolnym piłkarzem, który wyjechał za granicę i zawsze będzie mówił, że na Zachodzie zupełnie inaczej się trenuje. Jest inna rywalizacja, inna intensywność.
U nas tego nie ma, z różnych względów. Organizmy niewytrenowane we wcześniejszych latach, z Zachodu trafiają do nas spady, które sobie nie poradziły za bardzo z tamtą intensywnością. Ale przede wszystkim to efekt słabych piłkarzy, przez których technikę trenerzy nie są w stanie przeprowadzić treningów na wysokiej intensywności.
Nie zrobisz gierki 3v3 na 10 metrach kwadratowych, jeśli po dwóch kontaktach piłka wylatuje na aut.
Ostatnio edytowane przez caucus : 08.06.2020 o godz. 09:30.
|