|
Gdybyśmy grali tak jak zbieramy kase to byłoby ok.
Mecz można przegrać - owszem. Ale nie można wychodzić na boisko i myśleć o niebieskich migdałach.
Straty i stracone bramki obciążają naszą drużynę a nie wyjątkowość Piasta.
Ja u Piasta widziałem tylko lepszą kondycję fizyczną i lepsze czucie piłki. To nie była drużyna z innego wymiaru.
Pierwsza bramka obciąża obronę i bramkarza dostającego w krótki róg bramkę. Druga to katastrofalna forma pomocników, którzy dali zdominować środek pola przeciwnikom. Brak wychodzenia na pozycję i przez to posiadający piłkę nie alternatyw i musi cofać co najmniej do połowy.
Mam nadzieję, że to jakiś zły dzień a nie przygotowana forma. Wiadomo, Legię też trzeba wkalkulować w plecy. Na całej reszcie trzeba zarabiać punkty.
Porażka to część sportu. Niestety czas wyjść z zimowego snu i zacząć walczyć jak mężczyźni. W takim obrazie jaki był w meczu Piastem za kilkanaście dni będziemy mieli kłopoty.
Liczę na kolektywną postawę opartą na walce i ambicji oraz skupieniu.
Nie ma co wyróżniać kogokolwiek - przegraliśmy wszyscy. Wszyscy możemy też wygrywać.
PS:(...)Skąd ta lojalność?
Kamil Kosowski: "To jest lojalność wobec herbu, wobec kibiców, nie wobec właściciela."
"de oppresso liber"
|