Wyświetl pojedynczy post
Snow
Ave Wisła!
 
 
Od: 09.2003
Skąd: Dziki Zachód

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#23137
Stary 06.03.2020, 00:36
Lvcas napisał(a):Wyświetl post
Już Ci mówię jaka jest narracja obecnie:

- nie chcą zrobić czegoś niezgodnie z prawem, bo boją się ze dosięgną ich konsekwencje niegospodarności.
- uczą się na błędach, dlatego są powściągliwi w działaniach w obliczu transakcji z kambodzanskim cyrkowcem

I tak będą to motywować.

Proponuję znaleźć odpowiednie rozwiązanie torpedujące tą irracjonalną argumentację, zamiast skakania sobie do gardeł tutaj
Ależ na tę narrację kilkanaście stron temu odpowiedział już MaLK

MaLk napisał(a):Wyświetl post
Serek, litości.

Teoretycznie każde bezpłatne przysporzenie z jednego podmiotu do drugiego łapie się pod "niegospodarność", bo taka jest konstrukcja przepisu. Nikt więc nie da nikomu gwarancji, że na 100% nie ma się czego obawiać, bo czysto teoretycznie taka możliwość zawsze będzie. Teoretycznie. Więc każda opinia prawna w tym temacie będzie zawierać zastrzeżenie, że istnieje ryzyko uznania tego za niegospodarność, bo taka jest metodyka pisania opinii prawnych. Jest ryzyko, to się o nim pisze, będziesz miał o nim mniejszą lub większą wzmiankę w każdym opracowaniu.

Pozostaje kwestia oceny skali tego ryzyka.

Moje zdanie w temacie znasz, z różnych ujęć.

Ale ujmijmy to w najprostszy możliwy sposób - jeśli nawet założymy, że TS oddaje za friko SA 50% znaku towarowego wartego, niech wam będzie, że te 1,7 mln zł, to robiąc to w ramach transakcji sprzedaży akcji SA na rzecz trio, w której pozbywa się potencjalnego długu z tytułu zabezpieczonych pożyczek od trio i długu wobec TF z tytułu kupna akcji wychodzi na tej transakcji na wielkim plusie zwłaszcza z perspektywy potencjalnego ryzyka upadłości SA.

Każdy normalny zarząd mając w perspektywie upadłość spółki zależnej, która spowoduje, że będzie musiał we własnym zakresie spłacać wielomilionowe zobowiązania z pocałowaniem ręki zapłaciłby ten milion (czy ile tam sobie ten znak wyceniają w TS-ie) jeśli tylko znalazłby frajera, który chciałby z niego w zamian za ten milion zdjąć ten dług. Tym chętniej, im bardziej prawdopodobna wydawałaby mu się wizja bliskiej upadłości spółki. Zwłaszcza w przypadku, w którym nie musi na to wykładać ani grosza żywej gotówki, a oddaje tylko połowę "wirtualnej" wartości znaku towarowego, którego i tak sam nikomu obecnie nie sprzeda za te pieniądze, mało tego, jednocześnie w pełni gwarantuje sobie prawo do korzystania z tego znaku na własne potrzeby jako współwłaściciel znaku.

Normalnie - niegospodarność pełną gębą!
Odpowiedz cytując