|
Trochę ogólnie to jest bez sensu bo teraz jak sa duże stadiony i nie ma popytu na to aby stadion się zapełnial, lub prawie zapełniał na kilka meczów w sezonie to tez prawda jest taka, że można swobodnie, w ramach promocji, w ramach bonusu dla pracowników klubu czy ich rodzin, dla osób z firmy sponsorskiej itd, w ramach akcji rozdać bilety dzieciom ze szkół itd i co mecz będzie sztucznie napędzone 1 czy 3 tys frekwencji.
Zależy kto ma jaki stadion, jaki jest popyt na chodzenie na mecze i jaka jest strategia klubu. I tak się to w tych wiekszych miastach chyba odbywa.
Czy więc podawanie frekwencji jest wymierne jakkolwiek? Po pierwsze już jest problem czy podawać ilość osób, które przeszły przez kołowrotki czy ilość sprzedanych biletów, no i dla mnie tak jak mówię też bez sensu, że w biletach sprzedanych to w sumie może być 2-3 tys biletów rozdanych i z tego zapewne wychodzą glównie te wahania we frekwencji
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|