|
Nie jest przypadkiem, że dwie z trzech TS-owskich "konkubin", zatrudnione są akurat w sklepie. Intratnego biznesu trzeba pilnować, gdy w zanadrzu jeszcze powiększa się rodzina, a tatuś w kryminale. Parę takich rodzin żyje sobie od lat z produkcji asortymentu do sklepu w hali TS-u.
I co, teraz mają znajdywać sobie nowe źródło zarobków, bo trzem kolesiom zachciało się uratować klub piłkarski, który w rzeczywistości jako jedyny powinien zarabiać na takich gadżetach?
Takiego wała, lecimy z kolekcją piłkarską. Komu piłkę, komu kubek, komu szalik Reymana? A to że klub piłkarski, pozbawiony przez to możliwości zarobku upadnie, to co tam Wisła to MY, a nie jakieś tam piłkarzyki.
|