Dariook napisał(a):
|
Idac tym tokiem rozumowania, proponuje zlikwidowac wszystkie dyscypliny na igrzyskach i grac tylko w pilke. To co dla ciebie nie jest wazne dla drugiego juz tak, wazne tez jest dla rodzicow dzieciakow trenujacych w roznych sekcjach jedynego wielosekcyjnego klubu w Krakowie.
|
Przecież napisałem, że też marzy mi się, aby Wisła była potęgą w dziesiątkach sekcji... Tylko rzeczywistość a marzenia, to dwie różne rzecz...
Cytat:
Nawet niech bedzie 99.9% kibicow Wisly to pilka, to oczywiste patrzac na popularniosc dyscyplin. Jednak tak jak wspomnialem sa tez inni luidzie co lubia tylko np. Judo
Zawodnicy innych sekcji to nie Wislacy gorszego sortu. Wszyscy reprezuntuja z duma Biala Gwiazde.
|
To nie o to chodzi. Bądźmy szczerzy.
Wiślacka społeczność piłkarska - to minimum 50 tysięcy osób. Mniej więcej.
Z czego większość to kibice - ludzie, którzy mogli wybrać dowolny klub w Krakowie do kibicowania, mogli w dowolnym zmienić preferencje, ale są wierni Wiśle. Czasami ze względu na rodzinne tradycje, znajomych, siłe osiedla, czasem wybierając na chłodno...
Oprócz nich to oczywiście piłkarze, trenerzy i działacze. O ile w pierwszej drużynie mamy większość najemników, to jeśli chodzi o juniorów sytuacja jest podobna: mogli wybrać dowolną szkółkę z dziesiątek w Krakowie. Wybrali jednak Wisłe. Owszem, było parę historyjek typu kibiców Cracovii w szkółce Wisły i na odwrót - ale to totalne wyjątki. Większość idzie z sentymentu, bądź tym sentymentem się do Wisły zaraża.
A w innych sekcjach?
Po pierwsze tam proporcje są odwrócone - nie licząc może kosza. W pozostałych sekcjach 99% społeczności danej sekcji to zawodnicy, trenerzy i ich rodziny. Kibiców w ogóle nie ma, bądź prawie nie ma (chodzi ktoś na mecze brydżowe?).
Wielu ludzi uprawiających strzelectwo, gimnastykę, brydża, judo itd idzie do Wisły bo jest jedynym (bądź jednym z niewielu) klubem w mieście w którym daną dyscyplinę mozna uprawiać. Wielu z nich patrzy na klub zupełnie na chłodno - uwierz mi, że gdyby nagle rozwiązano sekcje gimnastyczną, a Cracovia z nią wystartowała to większość zawodniczek nie miała by żadnego problemu, żeby się przenieść.
Ja do nich nie mam o to pretensji - na ich zawody nikt nie przychodzi oprócz rodziny i znajomych, sami musza opłacać składki, często dorzucać do trenerów czy sprzętu. Nikt ich na mieście nie rozpoznaje - w przeciwieństwie do piłkarzy - żaden Wiślak nie przybija im piątek, żaden kibic Cracovii nie rzuca w ich stronę mięsem...
Wielu z nich naprawdę nie czuję tej atmosfery i nie czują się częścią jakieś Wiślackiej rodziny.
Oczywiście - jestem za tym, abyśmy dalej byli klubem wielosekcyjnym - to promuje kibicowanie Wiśle, jak i ogólnie rozwija krakowską młodzież. Ale przestańmy opowiadać, że piłkarska społeczność wiślacka, w niczym nie jest lepsza od szermierczej czy brydżowej.