Dariook napisał(a):

|
Ja nigdzie nie napisalem ze pilka ma zostac w TS. To oczywiste, ze Towarzystwo nie ma takich mozliwosci aby utrzymac sekcje. Jedna Wisla to nie polaczenie a symbioza w ktorej powinny zyc dwa podmioty. Obie strony maja swoje racje , sluszne i mniej sluszne ale swoje.
|
Ja się oczywiście zgadzam, że obie strony mają jakieś swoje racje. Tyle że one nie mają szans istnieć w symbiozie, bo są to racje wzajemnie nie do pogodzenia.
Przede wszystkim dlatego, że "sekcja" piłki nożnej, pomijając już fakt, że jest wyodrębniona do osobnego podmiotu i ma inny "ośrodek zarządzający", wymaga w tej chwili specjalnego traktowania. Tak ze względu na bezpośrednie zagrożenie upadłością, jak i fakt działania w zupełnie innym, profesjonalnym otoczeniu.
Nawet w tej naszej, niezwykle słabej sportowo, ekstraklasie, spółki akcyjne prowadzące zespoły piłki nożnej muszą spełniać tyle wymogów profesjonalizmu, że to jest po prostu inny świat od tego, w którym działa Towarzystwo Sportowe ze swoimi sekcjami, zebraniami członków, wolontariuszami i amatorskim zarządzaniem. To nawet nie chodzi o to, że ktoś ma mieć to TS-owi za złe, bo on ze swej natury nie jest w stanie być partnerem w działalności SA. Nie ta skala - o czym mogliśmy się przekonać choćby już na pierwszej "przygodzie" kadry kierowniczej TS z (dalekimi jeszcze od wymogów systemu licencyjnego ekstraklasy) certyfikacją szkółek piłkarskich PZPN.
To nie ma prawa zadziałać, SA nie utrzyma się na powierzchni działając wspólnie z TS na zasadach prowizorki i amatorki. Nie można oczekiwać od profesjonalistów, żeby wiecznie się użerali z, choćby i pełnymi najszczerszych chęci, pasjonatami-amatorami (zostawmy na boku kwestie tego, jak bardzo ci amatorzy są w związku z tym narażeni na przejęcie przez bandytów). Oni nie mają punktów wspólnych, a już na pewno nie powinno być tak, żeby na barkach SA spoczywało jeszcze współutrzymywanie, nauczanie i współprowadzenie pół-amatorskiego sportu w stowarzyszeniu.
Ratowanie spółki przed upadłością i prowadzenie profesjonalnego klubu to zabawa dla dorosłych ludzi, nie dla kibiców, działaczy i armii ochotniczej. Te dwa podmioty muszą iść inną drogą.
Oczywiście, można sobie wyobrazić, że TS się sprofesjonalizuje i wtedy wyobrazić sobie, że współpracują ze sobą. Ale SA wymaga ratowania tu i teraz, a widoków na reorganizację i profesjonalizm w TS w jakimś dającym się przewidzieć horyzoncie czasowym nie widać. Nic z tego, co jest potrzebne w tej chwili do ratowania SA, TS nie jest w stanie zaoferować: ani pieniędzy, ani majątku, ani jakości sportowej, ani kompetencji, ani znajomości - więc jaka to może być symbioza, skoro jedna ze stron niczego nie daje (oprócz fatalnej renomy z ostatnich dwóch lat)? Uczciwie dzielimy się wspólnym dorobkiem (głównie nazwą) z zamierzchłych czasów i krzyżyk na drogę, piłka nożna swoją drogą, koszykówka, siatkówka, judo, brydż i szachy swoją i nie włazimy sobie w drogę. Co najwyżej raz na jakiś czas możemy zorganizować wspólną imprezę okolicznościową.
W niczym to nie umniejsza temu, że oczywiście każdy może do woli kibicować i SA, i pozostałym sekcjom działającym w TS dlatego, że wszystkie wywodzą się z jednej Wisły. Ale byt SA zależy od tego, żeby poszła swoją drogą i nie bawiła się przy tym w piaskownicy z TS.